Moje drogie!
Od dnia 6 lipca ogłaszam przerwę w pisaniu bloga. Oczywiście od czasu do czasu zaglądam do Was, by być na bieżąco co się u Was dzieje. Obecnie moja każda chwilę poświęcam mojemu choremu psu, który od piątku bardzo mi choruje. Niestety Łatek przestał chodzić, a jak to robi to jedynie zrobi kilka kroków i się kładzie. A co jest najgorsze nogi mu się tak uginają, że potrafi upaść dosłownie na nos. Ciągle go asekuruję podczas tych kilku kroków. Nie chce tez szczekać, jak zaszczeka z pozycji siedzącej to wydaje skowyt. Zaczęła tez ostatnio dyszeć.Taki stan trwa od soboty i jak na chwilę obecną zmiany nie ustają. Piesek zaczął spuszczać głowę podczas spaceru, nosi ją bardzo nisko poniżej linii grzbietu. Dziś po kilku dniach głowę wciąż nie podnosi. Wcześniej tak jak Wam pisałam nie raz Łatek była bardzo wesołym i bardzo ruchliwym czterolatkiem. Nie było dla niego barier w spacerach, bieganiu czy przynoszeniu piłki. Dziś niestety nic go nie jest w stanie zainteresować. Pawie cały czas spędza na leżeniu. Nie chce tez szczekać, jak zaszczeka z pozycji siedzącej to wydaje skowyt. Również zaczął strasznie dyszeć i miał powiększone węzły chłonne żuchwowe. Pies nie reaguje na żadne uciski, na dotyk. Uciskałam mu każdą kostkę dosłownie każdy centymetr jego ciała i nie znalazłam nic, anie razu nie zapiszczał.
Podczas wizyty sobotniej u Pana Weterynarza zostały mu podane aż sześć zastrzyków w tym przeciwbólowy, przeciwzapalny oraz wiele witamin z grupy B1 czy B12 co miało mu pomóc, niestety tak się nie stało. Od poniedziałku zawiozłam go do innego Weterynarza gdzie zostały mu zrobione podstawowe badania takie jak badanie krwi, które wyszły bardzo dobrze, oraz Usg podczas którego została wykryta w serduszku arytmia czyli nie prawidłowe uderzenia serca. Oczywiście kolejne zastrzyki i leki do podawania w domu znów miały pomóc. I tak się stało serduszko zaczęło wolniej bić, a szybkie oddychanie i sapanie pieska się unormowało. Niestety piesek wciąż nie chodził i nie podnosił głowy na szczęście jadł i pił. We wtorek zostaliśmy skierowanie do Pana Artura Szabały do Świdnika. Nie zastanawiając się długo pojechaliśmy tam na umówioną wcześniej wizytę.
Tam opieka nad Łatkiem zmieniła tor leczenia. Pan Artur specjalizujący się w chorobach psów i kotów ogolił mu cały brzuszek odsłaniając przepiękne ciemne łatki jakie Łatek kryje pod sierścią. Łatek jest podobny umaszczeniem do dalmatyńczyka lecz czarne namaszczenie posiada jedynie na skórze nie na sierści. Przez około 15 minut robił mu Rtg, które wykluczyło jaką kolwiek wadę serca. Badał go z każdej strony i nic nie znalazł. Według niego wszytko jest z sercem ok. Pierwszą maja myśl była taka, że na pewno leki i zastrzyki mu pomogły lecz Pan Artur rozwiał moje wątpliwości stwierdził, że serce wcześniej było zdrowe i nic mu nie dolega. Dodatkowo zrobił mu Usg co również wykluczyło choroby narządów wewnętrznych. Z jednej strony się ucieszyłam tylko czemu Łatek nie chodzi?
Prześwietlenie całego ciała również nic nie wykazało, kręgi kości nie wzbudzają żadnego nie pokoju. Znów wszytko jest ok. Badanie krwi wyszło prawidłowo jedynie mocznik był podwyższony z racji podawanych wcześniej leków. A tak poza tym wszystko prezentuje się prawidłowo. Podczas naszej wizyty Pan Doktor poprosił o przyjazd Pani Doktor z Lublina o konsultację. Ucieszyłam się bo ta Pani jest specjalistą w psich chorobach. Czekaliśmy na nią około dwóch godzin a jak przyjechała przebadała Łatka i nic nie stwierdziła. Wszystkie odruchy i zmysły ma prawidłowe. I co teraz? Znów nic nie wiemy!
Podejrzenie urazu mózgu lub pękniętego w nim naczynka zajęło pierwsze miejsce w diagnozie. Jejku znów można się załamać.
Cztery godziny spędziliśmy w gabinecie i na zewnątrz czekając na wyniki.
Łatka przebadało już w sumie sześciu lekarzy, z każdej lecznicy wszyscy się nim interesowali. Lecz niestety nikt dokładnie nie stwierdził co mu dolega. Po tych wszystkich konsultacjach obecnie leczymy go uspokajająco czyli jest taka możliwość, że Łatek jest w stanie psychicznego załamania możliwe za sprawą panicznego strachu przed hałasem, dlatego jest taki spokojny, i żadna zabawa nie zmusi go by podniósł głowy i wstał.
Sam absolutnie nie wstaje. By się wysikał lub rozprostował kości muszę go podnieść. Z domu również wynoszę go na własnych rekach. Ciągle go drapie po plecach i uchu co bardzo lubi. Masuję mu cały kręgosłup by nie bolały go żebra od leżenia. Na razie tylko tyle mogę zrobić. Jak je również się nie podnosi i połyka pokarm w pozycji leżącej. Serce boli jak na to wszytko patrzę.
Jeszcze kilka dni temu skoczył mi na uda i wybrudził mi białe spodnia, a dziś jak go nie podniosę to będzie leżał w tej samej pozycji.
Bardzo Was przepraszam, że nie udzielam się na Fb czy nie komentuje Waszych wpisów.
Firmy, które do mnie piszą w sprawie nie opublikowanych recenzji również przepraszam. Obiecuję, że nadrobię wszystkie zaległości jak tylko Łatek poczuje się lepiej. Na obecną chwilę mój blog staje się sprawą drugorzędną, choć to strasznie brzmi. Na chwile obecną muszę i chcę pomóc Łatkowi który jest ze mną trzy lata, którego przygarnęłam z ulicy bo ktoś nie miał sumienia i po porzucił. Wydałam na jego leczenie już około 600 zł i wydam jeszcze więcej by tylko mu pomóc, więc kochani wybaczcie że nie poświęcam Wam tyle czasu co powinnam.
A oto Łatek! Przystojniak prawda...mój ulubieniec...


Mój pies też miał problemy z chłodzeniem, nie szczekał, mało jadł. Okazało się, że to wina leżenia na betonie i miał chore stawy. Zmuszałam go do chodzenia i po kilku dniach wrócił do zdrowia a ma już 11 lat:-) czasami kiedy my mamy kłopoty psy to wyczuwają i zachowują się jakby byli chorzy.
OdpowiedzUsuńTak czytałam o tym w internecie jak szukałam pomocy dla Łatka. Czytałam o owczarku niemieckim który jak tylko usłyszał syrenę od razu się kładł i nie chciał wstać.
Usuńmyślałam, że już coś wiadomo... a tu nadal znak zapytania.
OdpowiedzUsuńNiewiedza jest najgorsza.... :/
Trzymaj się. :* Teraz wszyscy trzymamy kciuki za Łatka!!
P.S. Zobaczysz jeszcze będziesz nam wstawiać jego ucieszoną mordkę na bloga! :) :*
Na pewno zdjęcia się pojawią inaczej być nie może.
UsuńTrzymaj się kochana.
OdpowiedzUsuńWiem co teraz czujesz byłam w podobnej sytuacji i tak strasznie to przezywałam ze długo długo nie potrafiłam dojść do siebie.
Mam nadzieje ze bedzie dobrze :*
Musi być kochana dobrze. Nie poddam się, Łatek ma dopiero cztery lata, więc będę o niego walczyć.
UsuńTrzymaj się!
OdpowiedzUsuńA może to powikłania boreliozy? Pies mojej kuzynki miał podobne objawy, weterynarze nie wiedzieli co mu jest, aż w końcu okazało się, że to od boreliozy.
Borelioza na szczęście odpada. Powikłania podobno są straszne po tej chorobie.
UsuńOjej to straszne. Życzę Łatkowi szybkiego powrotu do zdrowia.
OdpowiedzUsuńDziękuję.
UsuńZdrowka no i szybkiej diagnozy, bo to najwazniejsze!
OdpowiedzUsuńŻyczę Łatkowi dużo zdrowia!
OdpowiedzUsuńMy mamy psa ponad 14 lat, a od kilku leczymy go na serce, które ma chore. Coraz częściej dostaje ataki, pomimo brania licznych tabletek, niestety pewnego dnia go nie odratujemy, aż nie chcę o tym myśleć :(
biedna psinka, mam nadzieję, że dojdzie do siebie szybko
OdpowiedzUsuńszkoda psinki :*buziaki :*
OdpowiedzUsuńBiedny:( Wiesz co, my leczymy nasze koty w Chiron Wet na Szmaragdowej przy alejach Jana Pawła. Ostatnio nawet operowali złamany kręgosłup kota znajomych i kotu wróciły wszystkie reakcje (wcześniej był oczywiście sparaliżowany). Oni tam się znają, tylko nie do dr Kurusiewicza bo on jakiś mało ogarnięty... Tylko też i sporo się cenią.
OdpowiedzUsuńJakbyś chciała zobaczyć co to za lecznica to tu jest link: http://www.chironwet.lublin.pl/ (oni mają tam szpital, salę operacyjną także full service)
Kochana dziękuje za informacje, przydadzą się na zaś.
UsuńNiewiedza jest najgorsza... ;/
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że Łatek szybko wróci do zdrowia :) Trzymaj się.
Oby wszystko było dobrze i Łatek wrócił do zdrowia! Powodzenia!
OdpowiedzUsuńTrzymam kciuki za psinę!
OdpowiedzUsuńOdezwij się za jakiś czas co u Niego :)
Pozdrawiam! :)
Trzymam kciuki żeby szybko mu się polepszyło!!!
OdpowiedzUsuńTo życzę żeby piesek szybko wrócił do zdrowia
OdpowiedzUsuńNie potrafię powstrzymać łez... Tak bardzo chciałabym aby Twój przyjaciel odzyskał siły i zdrowie. Trzymam kciuki kochana. Czekamy na wieści jak się miewa psinka.
OdpowiedzUsuńOby wrócił do zdrówka ;)
OdpowiedzUsuńZdrówka życzę dla Łatka.
OdpowiedzUsuńBiedaczycho :( Oby szybko wrocil do siebie! Zdrowka dla psiaka zycze :*
OdpowiedzUsuńA byliście z nim w Lubelskim Centrum Małych Zwierząt?? Polecam doktora Sokołowskiego obiema rękoma i nogami! Naszego 7 dniowego kotka wyciągnął praktycznie znad grobu! Inna weterynarz już kazała nam się z nim żegnać a on postawił go na nogi i wyciągnął z agonii. Teraz Focus to dorodny i brojący kocur :) Spróbujcie!
OdpowiedzUsuń