Witajcie kochani!
Z każdą chwilą i z każdym dniem w powietrzu coraz bardziej odczuwamy nadchodzącą wiosnę. Przebiśniegi i krokusy już zakwitły, w ogrodzie przyleciały już pierwsi skrzydlaci mieszkańcy. Bociany również już do nas lecą, choć na ich przylot musimy jeszcze chwilę poczekać. Ale co zrobić jak już nie można wytrzymać z tymi grubymi kurtkami, szalikami i ogrzewanymi kozakami. Tak by się już chciało schować wszystkie te rzeczy do szafy, i na długie miesiące o nich zapomnieć. Moja kurtka zimowa wyprana, została zawieszona na wieszaku w szafie, by tam mogła spokojnie poczekać do przyszłego sezonu. Obecnie noszę długi płaszcz i romonescę. Tęsknie już za lżejszymi ubraniami. I może dlatego przeglądając zdjęcia na dysku laptopa odkryłam te poniższe zdjęcia. Powstały w tam tym roku. Niby dawno choć mam wrażenie, że to było zaledwie chwilę temu.
Te cudne miejsce znajduje się zaledwie dwa km od mojego domu. Most stał się symbolem młodzieńczych wyznań. Kilka pokoleń na tym moście przeżywało piękne i smutne chwile. Graffiti pozostawione na metalowych rantach mówią same za siebie.
Moje chwile w tym dniu stały się radosne. Piękna pogoda, cudny zapach przyrody i metal brzęczący pod stopami.
Szal z Orsay otrzymałam poprzez urodzinowy bon 25 zł. Jest cudny. Posiada piękne kwieciste wzory. Dodatkowo mega czerwone różę dodają mu elegancji i kobiecości.
Zegarek zakupiłam na stronie alefarcik.pl niestety nie jest już dostępny. Firmy Geneva na próżno szukać w ich asortymencie. Były tak cudne, że wszytkim zostały sprzedane. Kuferek zakupiłam w osiedlowym sklepiku. Kuferek z ćwiekami zawsze przyciąga spojrzenia przechodni na mieście. Coś mi się wydaje, że wszystkim się kuferek podoba. Biała bluzka w czarne paseczki pochodzi z naszego kochanego Pepco. Po mimo wielu prań nic się z nią nie dzieje. Nie spiera się i nie mechaci. Kolory nie zmieniły odcieni barw. Paseczki wciąż posiadają mocny kolor czerni. Spodnie również pochodzą z Pepco. Lubię ten sklep ponieważ, każda rzecz o rozmiarze M idealnie do mnie pasuje. Rozmiarówka jest wręcz idealna do mojej sylwetki. Magiczne buty z CCC bardzo ale to bardzo wygodnie stały się moimi ulubieńcami. Ani razu mnie nie obtarły. I na szczęście nogi w nich nie bolą podczas spacerowania po mieście. Romanescę pozostawiłam na koniec. Jest ze mną drugi rok. Miesiąc temu oddałam ją do pralni i teraz wygląda jak nowa. Bałam się prać ją sama w domowym zaciszu. Uwielbiam ją! Stała się taką moją perełką w kategorii ubrań. Cudna jest!
Szal - Orsay
Zegarek - alefarcik
Bluzka - Pepco
Spodnie - Pepco
Romanesca - nn
Torebka - nn
Buty - ccc


















