Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Produkty ze współpracy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Produkty ze współpracy. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 3 kwietnia 2017

Vis Plantis...Nawilżające oraz kremowe masło do ciała...

Cześć Wszystkim! 
   Jak kochani miną Wam poniedziałek. U mnie super! Cały dzień spędziłam w domu.   
Z powodu choroby nigdzie się nie ruszam. Na dwór aż chce się wyjść widząc świecące dziś słonko. Lecz niestety wyjście na dwór wiąże się z ciągłym kaszlaniem. Domownicy się śmieją, że szkodzi mi zdrowe powietrze. I chyba tak jest. Kaszel mnie zamęczy. Płuca aż bolą od tego kaszlania. Delikatny zapach podrażnia mi gardło tak bardzo, że nie ma mowy o wiosennych spacerach. Ale to nic wiosna dopiero się zaczęła i przez długie dni będzie nam towarzyszyć.  A w moim życiu przez długie dni wieczorami towarzyszyło mi kremowe masło do ciała firmy ElfaPharma. Owa firma w październiku 2016 roku świętowała swoje piąte urodziny, i dlatego w swoim logo pojawiła się piąteczka na czele. 
Zapraszam na stronę ElfaPharm:


Od producenta: Głęboko nawilża, wygładza i uelastycznia nawet bardzo suchą skórę i to już po pierwszym użyciu. Tworzy na jej powierzchni nietłustą, skuteczną warstwę ochronną. Łatwo się wchłania.
Zapobiega utracie wilgoci i zmiękcza naskórek dzięki obecności licznych emolientów i olejku monoi z wysp Polinezji. Ekstrakt z brunatnych alg Ascophyllum nodosum, pozyskiwanych w czystych, głębokich wodach oceanów, a także mocznik są źródłem jędrności i odżywienia dla wysuszonej i zmęczonej skóry. Delikatny zapach z ciepłą nutą białych kwiatów łączy pielęgnację z przyjem- nością i relaksem. Masło daje delikatny opalizujący efekt.

Sposób użycia: Wmasowywać w ciało delikatnie, okrężnymi ruchami, tak często, jak tylko to konieczne. Można stosować nawet na lekko wilgotną skórę zaraz po prysznicu lub kąpieli. Do pielęgnacji od stóp aż po dekolt.


Składniki: Aqua, Cyclopentasiloxane, Glyceryl Stearate, Urea, Ethylhexyl Cocoate, Ethylhexyl Stearate, Caprylic/Capric Triglyceride, Cetearyl Alcohol, PEG-100 Stearate, Octyldodecanol, Parfum, Glycerin, Cocos Nucifera Oil, Gardenia Tahitensis Flower Extract, Ascophyllum Nodosum Extract, Acrylates / C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Triethanolamine, Phenoxyethanol, Xanthan Gum, Mica, Titanium Dioxide, Methylparaben, Ethylparaben, Propylparaben, Butyl- paraben, Hexyl Cinnamal, Limonene, Coumarin

Każda z nas uwielbia piękne zapachy. My jako kobiety magazynujemy wszytko co ładnie pachnie. Ulubione fiolki perfum kupujemy po kilka razy tylko dlatego by znów poczuć piękną woń wydobywającą się z buteleczki. Kochamy piękne zapachy i to od bardzo dawna. Dziś opowiem Wam o jednym z nich. Uwielbiam, uwielbiam i wręcz uwielbiam jego zapach. Taki świeży i bardzo zmysłowy. Po ten zapach wszystkie z nas za pewne sięgną i to nie raz. Jest cudny! Będę go chwalić i chwalić i końca nie będzie. Mega cudowny! Unikam balsamów i masełek do ciała, które mają słabe zapachy. Ono wręcz przeciwnie ciągle mnie przyciąga. Po kąpieli na oczyszczone ciało pachnie niesamowicie. Zapach choć nie trwały, potrafi działać cuda i rozpieścić zmysły. Wyczuwalny jest bardzo mocno. Nie wielka ilość masełka sprawia, że zapach roznosi się po całej łazience. Po upływie nocy nie jest już wyczuwalny na skórze. Mimo to pozostawia skórę nawilżoną i delikatną wręcz aksamitną. Pozostawia na skórze nietłustą nawierzchnię, która szybko się wchłania. Olejek monoi oraz algi nawilżają skórę podczas procesu wchłaniania. Nawilżenie odczuwam bardzo długo. Często nakładam je na dłonie jako kompres nawilżający. Dłonie po domowych porządkach wysychają najbardziej i jako pierwsze potrzebują mocnego nawilżenia. Kompres im pomaga. Zdecydowanie mocznik ujędrnia skórę i ją napina oraz dba o nawilżenie. 
Słoiczek z piękną wyrazistą grafiką lecz bardzo skromną oko przyciąga. A co najważniejsze producent nie oszukuje nas, fikcyjnym powiększonym opakowaniem. Plastikowy masywny słoik z aluminiową osłoną pod zakrętką ma pojemność 250ml. Sporo prawda! 
Na wiele nawilżających kuracji Wam wystarczy. A o nawilżenie musimy dbać od stóp do głów. I te masełko nam w tym pomoże. 

Mam dla Was cudowną wiadomość. Pięknie pachnące masełko jest obecnie objęte 25% zniżką. Teraz kosztuje jedynie 12.37
Nie sposób przejść obojętnie obok takiej zniżki. Sama się zastanawiam nad jego kupnem. Wszystkie produkty które stały się moimi ulubieńcami, chętnie widziałabym je ponownie 
w całości. 

niedziela, 19 marca 2017

Pharmaceris...Specjalistyczny szampon stymulujący wzrost włosa...

Witajcie kochani!
 Jak Wam mija dzisiejsza uboga w słonko niedziela. Na Lubelszczyźnie padał dziś śnieg i strasznie wiał zimny przeszywający wiatr. O wycieczkach czy spacerach nawet nie było mowy. Oczywiście jak mam wolną niedzielę to pogoda musiała mi spłatać figla. Marzec jeszcze nie raz, nas zaskoczy zmiennością atmosferyczną tego akurat możemy być pewni. Lecz takiej pewności nie miałam, gdy przyszło mi testować szampon firmy Pharmaceris. Specjalistyczny szampon o podwójnym działaniu, stymulujący wzrost włosów oraz przeciwłupieżowy. Sceptycznie do niego podchodziłam gdy w instrukcji przeczytałam, że przeznaczony jest dla włosów przetłuszczających się oraz do skóry głowy z łojotokowym zapaleniem. Moje włosy nie należą do tej grupy, choć są cienkie i delikatne. Jednakże postanowiłam dać mu szansę i użyłam go. O mojej przygodzie z kuracją tym szamponem przeczytacie poniżej.

SPECJALISTYCZNY SZAMPON STYMULUJĄCY WZROST WŁOSÓW H-STIMUPURIN


WSKAZANIA:
Dla kobiet i mężczyzn z problemem nasilonego, okresowego i przedwczesnego wypadania włosów.

DZIAŁANIE:
• pomaga walczyć z łysieniem o podłożu genetyczno-hormonalnym oraz spowodowanym czynnikami środowiskowymi
• zapobiega utracie włosów wynikającej z długotrwałego przyjmowania leków, stresu, przemęczenia, osłabienia organizmu oraz po ciąży
• bezpieczny dla wrażliwej skóry głowy

UDOWODNIONA SKUTECZNOŚĆ i DZIAŁANIE*
100% zwiększa gęstość i grubość włosów
93% hamuje wypadanie włosów
87% wzmacnia włosy
70% pobudza wzrost nowych włosów

SKŁADNIKI AKTYWNE: naturalny czynnik wzrostu FGF | kofeina | biotyna | D-pantenol | niacynamid

BEZ PARABENÓW | ALERGENÓW | BARWNIKÓW | SILIKONÓW

* Potwierdzone w badaniach in vivo w Niezależnym Instytucie Badawczym przeprowadzone na 30-tu osobach po 6 tygodniach stosowania.

SPOSÓB UŻYCIA Szampon stosować każdorazowo w codziennym zabiegu mycia włosów, min. 3 razy w tygodniu. Nanieść szampon na wilgotne włosy i skórę głowy. Delikatnie masować przez 2-3 minuty, a następnie spłukać wodą. W przypadku kontaktu z oczami przemyć wodą. Szampon może być używany w sposób ciągły. W celu zwiększenia efektywności działania stosować łącznie z odżywką Pharmaceris H-STIMULINUM.
Możecie mi uwierzyć lub nie, ale przed pierwszym użyciem szamponu po prostu się go bałam. Przeznaczony jest dla osób, które posiadają problematyczną skórę głowy. Rekomendowany jest dla włosów cienkich, wypadających, przetłuszczających się, oraz siwych. Dodatkowo dba o łojotokową skórę głowy, oraz o skórę z nadmiernymi pokładami łuski. Ja posiadam włosy cienkie ze skłonnością do łupieżu, puszące się, suche oraz farbowane, i niestety wypadające. Dlatego też bałam się go użyć. Stwierdziłam, że ten produkt przesuszy włosy na wiór, a po umyciu nie będę wstanie ich rozczesać. Ku moim zdziwieniu wcale tak nie było. Zabieg mycia głowy wykonałam jak zawsze, a gdy rozmydliłam i spłukałam pianę odkryłam coś dziwnego. Włosy wcale nie wydały z siebie piszczącego dźwięku, ani nie były szorstkie. Efektu mokrej waty również nie było. Mogłam palcami przeczesać włosy, bez żadnego problemu. Oczywiście po umyciu zastosowałam masaż z odżywką i spłukałam je chłodną wodą. Włosy rozczesałam bez problemu i wysuszyłam modelując je na szczotce. Niby nic się nie zmieniło, a jednak. Z czasem łupież znikną. Już o nim zapomniałam. Skóra głowy przestała już swędzieć, a co najważniejsze podejrzewam, że włosy zaczęły w mniejszym stopniu wypadać. Jednak to prawda! Każde słowo producenta jest istną prawdą. Podejrzewam również, że po dłuższym stosowaniu włosy się wzmocnią i zyskają lepszą kondycję. Kompleks kofeiny i naturalnego czynnika  wzrostu FGF faktycznie pobudził włosy do działania. Super, ze zahamował proces wypadania, lecz nowych młodych włosków jeszcze brak. Za pewne na ich pojawienie się muszę jeszcze poczekać. Producent przekonuje do przyśpieszenia ich naturalnego wzrostu, dlatego też cierpliwie czekam na efekt tej obietnicy. Jeżeli chodzi o siwe włosy, to tak posiadam je, lecz co miesiąc je farbuję. Włosy rosną mi dość szybko, więc siwizna nie jest mile widziana w moim życiu. Dlatego też nic nie mogę powiedzieć jak wpływa szampon na siwe włosy. Na skórę jednak działa bardzo dobrze. D-pantenol na pewno ją nawilżył i ukoił. Oczywiście ph skóry głowy przywrócił. Zadbał by włosy przestały się łamać. Zadziwiające ale faktycznie przestały wpadać i łamać. Nie wierzyłam, że to możliwe. A jednak się stało. Super pozytywna sprawa dla osób,  które tak jak ja borykają się, z wypadaniem włosów. Dedykowany jest kobietom jak i mężczyznom. Szampon nie jest tani, bo kosztuje 39 zł. lecz wystarczy na wiele zabiegów myjących. Kuracja jest warta tej ceny. Nic dla kobiety nie jest tak ważne w rankingu urody jak jej włosy.
 Przecież to one nadają nam kobiecego i uwodzicielskiego looku.

poniedziałek, 27 lutego 2017

Lirene...City Protect...Krem przeciwzmarszczkowy...

Kochani moi! 
  Winogron, cytryna wiśnia co ich łączy? 
Powiecie tylko to, że są zdrowymi i lubianymi owocami. Oczywiście, że tak. Dodatkowo w kosmetyce  spełniają bojowe zadanie nawilżające. Takie oto trio zamknięte jest w mega gustowne opakowanie produkcji Lirene. A le o tym cudeńku dowiecie się już poniżej.
Mimo, że czas bycia dwudziestopięciolatką mam już za sobą to stwierdziłam, że krem dla młodej cery nie jest w stanie mi zaszkodzić lecz jedynie pomóc. I faktycznie nie myliłam się. Zaszkodzić mi nie zaszkodził. Nie zauważyłam, żadnych zaczerwienień ani wyprysków. Po prostu nic złego się nie wydarzyło. Wręcz przeciwnie krem choć przeznaczony do młodej cery, moją cerę bardzo nawilżył. 
Tak jak opisuje producent skóra po jego stosowaniu jest wygładzona, pełna blasku oraz napięta. Zdecydowanie gładka i aksamitna. I taka jest. Po zużyciu połowy opakowania podczas rannego rytuału pielęgnacyjnego można zauważyć różnicę. Mam wrażenie, że skóra stała się bardziej promienna i rozjaśniona. Jeśli chodzi o zmarszczki to jednak nie stały się mega płytsze. Były i wciąż są. W szczególności kurze łapki i w linii pomiędzy brwiami wciąż są widoczne. Podczas uśmiechu najbardziej zaznaczają swój kształt. I nic się w ich sprawie nie zmieniło. Nawilżenie jednak się pojawiło i może po długotrwałym stosowaniu zmarszczki mimiczne stracą swój negatywny urok.
Bardzo ale to bardzo trzymam za tą opcję kciuki. Zapach to marzenie delikatnych perfum. Bardzo wyczuwalny i zmysłowy. Długo utrzymujący się. W poprzednich kremach jakie miałam możliwość testowania przeszkadzał mi zapach. A dokładniej jeden ze składników zapachowych podrażniał mi oczy. W tym przypadku jest zupełnie inaczej. Oczy nie pieką a powieki nie wywołują efektu mrużenia powiek.
Krem kosztuje około 20zł. Za te pieniążki otrzymacie plastikowy słoiczek z 50ml. zawartością.
Szata graficzna opakowania jest przepiękna. Srebro połączone z czerwienią prezentuje się świetnie. Zapewniam Was, że pomiędzy innymi kremami na drogeryjnej półce bardzo mocno się wyróżnia. 
 Pójdźcie i to same sprawdźcie. A najlepiej włóżcie opakowanie kremu do koszyka i przekonajcie się same o jego nawilżającym działaniu.
Od producenta: Nowe kosmetyki Lirene PROTECT pomagają chronić skórę, aby zachować jej młody wygląd na dłużej. Specjalnie dobrane składniki aktywne przeciwdziałają procesom glikacji, działając przeciwzmarszczkowo i naprawczo. Chronią struktury skóry dzięki wzmocnieniu macierzy międzykomórkowej, poprawiają kondycję skóry i chronią ją przed szkodliwym wpływem środowiska i codziennego stresu, zapewniając jednocześnie komfort użytkowania. Skóra staje się bardziej elastyczna, jędrna - na każdym etapie życia. 
 Pierwszy krem przeciwzmarszczkowy na dzień Zapewnia skuteczną profilaktykę przeciwzmarszczkową w połączeniu z ochroną delikatnej młodej cery, dzięki zawartości kompleksu Glucam™ oraz wyciągów roślinnych chroniących skórę przed negatywnym działaniem czynników zewnętrznych. Rewitalizująca witamina C, zawarta w wyciągu z cytryn i wiśni, hamuje pojawiające się pierwsze oznaki starzenia skóry oraz ułatwia wnikanie składników aktywnych do głębszych warstw. Olej z winogron i alantoina łagodzą podrażnienia, wzmacniają barierę ochronną skóry, pozostawiając ją aksamitnie miękką.

środa, 22 lutego 2017

Rozkosz o zapachu brazylijskiej mandarynki...moja opinia...

Witajcie kochani! 
   Buzia się cieszy na jego widok, prawda? Znam go dobrze, Wy za pewne również miałyście możliwość poznać go bliżej. Podejrzewam, że po ten peeling sięga największa liczba fanek mocnego zdzieraka. Każda blogerka jak i  młoda dziewczyna czy starsza kobieta w swoim życiu po niego sięgnęła. Produkowany jest już tyle lat, i tyle lat nam już służy w pielęgnacji ciała. Uwielbiamy go za skuteczne usuwanie naskórka, cenę  oraz za cudownie mandarynkowy zapach utrzymujący się na skórze. Za co jeszcze ja  go uwielbiam? 
Dowiecie się poniżej w recenzji. 
Zapraszam!
Strona główna:
Fb:
Instagram:
Opis producenta: Peeling do ciała Fruit Fantasy intensywnie regeneruje zniszczony naskórek. Dokładnie oczyszcza i wygładza skórę, wyśmienicie ją zmiękcza, nawilżając i przygotowując do kolejnych zabiegów. Regeneruje i powoduje, że kosmetyki lepiej się wchłaniają, a przyjemny zapach mandarynki na długo z Tobą pozostanie.
Problem
Skóra wymagająca regeneracji, wygładzenia i zmiękczenia oraz lepszego przygotowania do zabiegów pielęgnacyjnych.
Recepta
Gruboziarnisty peeling do ciała Fruit Fantasy Brazylijska mandarynka.
Efekt
Doskonale usuwa zanieczyszczenia i martwe komórki naskórka. Sprawia, że ciało staje się idealnie wygładzone, odświeżone i przygotowane do kolejnych kroków dbania o ciało.
Składniki wiodące
Mandarynka.
Zapach
Intensywny zapach brazylijskiej mandarynki.
Skład: Aqua, Polyethylene, Sodium Laureth Sulfate, Glycerin, Cocamidopropyl Betaine, Triethanolamine, Parfum, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Disodium Laureth Sulfosuccinate, Coco-Glucoside, Glyceryl Oleate, Xanthan Gum, Polyquaternium-7, Disodium EDTA, DMDM Hydantoin, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, CI:19140, CI:16255 

Firma Joanna bardzo  słynie z produktów do pielęgnacji włosów. Odżywki, szampony maski i wiele wiele innych produktów, które służą do stylizacji włosów. Również w asortymencie firmy znajdują się nie tylko produkty do włosów, lecz do pielęgnacji ciała. Płyny do kąpieli, balsamy, kremy do rąk,  peelingi itd.  Każda z nas zna te cudnie pachnące zestawienie kilku peelingów dumnie stojących obok siebie np: w Rossmannie. Już za cenę 7.99 można go właśnie tam zakupić. Pojemność 200ml. Zapach orzeźwiający, świeży i do złudzenia przypominający zapach świeżej mandarynki. Uwielbiam go! Pachnie odżywczo. Podczas domowego Spa jego zapach unosi się po całej łazience dawkując nam rozkosz dla zmysłów i by przywodził na myśl najsłodsze wspomnienia. Tym właśnie określeniem dobitnie producent określa ten produkt. I stu procentach się z nim zgadzam. Relax w jego towarzystwie jest wyczuwalny od pierwszej jego kropli. Zawarte w nim drobinki są ostre. Zatopione w pomarańczowej konsystencji  idealnie szlifują skórę i dobrze spełniają swoje zadanie. Potrafią po mocniejszym nacisku pozostawić rysy zaczerwienionej skóry. Każda jego użytkowniczka wie, na jakie partię ciała wmasowywać go mocniej a w których słabiej by nie zrobić sobie krzywdy. Dodatkowo oprócz zapachu i czystej skóry  produkt pozostawia na niej tłustą oleistą warstwę. Zapewniając jej nawilżenie i odprężenie. Gorzej z wanną, umyć ją po tym zabiegu jest nie lada wezwaniem. Lecz i z tym tłustym nalotem można sobie bez trudu poradzić. Mimo tego chętnie do niego wracam. Skuteczny, intensywnie pachnący, nawilżający i natłuszczający produkt. 
Czego chcieć więcej?
Znacie go? 
Stosujecie?

wtorek, 3 lutego 2015

Firma Kodi Professional dostępna już w Polsce!!!

       Witam Was kochane dziewczyny i chłopaki!
     Kochane u nas na reszcie pojawił  się śnieg. Choć nie jest go dużo to i tak zaskoczył nas niesamowicie ponieważ spadł w ciągu nocy. W tym roku udało mu się nas zaskoczyć, 
a w szczególności dzieciaczki które właśnie rozpoczynają ferie zimowe. One to maja największą  frajdę z tej białej kołderki. Ja natomiast cieszę się z innego pozytywnego wydarzenia. 
Otóż firma Kodi Professional zaproponowała mi współpracę na zasadzie testowania najnowszej serii produktów do stylizacji paznokci. Brokatowy lakier już kilka dni króluje na moich paznokciach. Jest niesamowity, przepięknie mieni się w blasku promieni słońca. 
Produkty tej firmy świetnie się sprzedają się we Francji, Niemczech i we wschodnich krajach. Jakość lakierów tej firmy bez wahania można porównać z takimi markami jak Shellac oraz Semilac.W swojej ofercie posiadają np: lakiery hybrydowe oraz farby hybrydowe. Dodatkowo najnowszą linię otwierają nowości termiczne, które w zależności od temperatury zmieniają kolor.

By poznać firmę bliżej oraz zapoznać się z jej asortymentem podaję link:

wtorek, 11 listopada 2014

Kosmed...Aloevit płyn do pielęgnacji włosów odżywczo-wzmacniający...moja opinia...

Kochane dziewczyny lubicie wcierki do włosów i skóry głowy? Jak tak to zapraszam na recenzję płynu do pielęgnacji włosów. Płyn ma za zadanie odżywić i wzmocnić włosy. Dodatkowo ma zapobiec ich wypadaniu. 
Czy tak się stało w moim przypadku?
 Zapraszam poniżej!
Zapraszam na stronę główną tej firmy.
http://www.kosmed.pl/images/kosmed.png
Płyn zawiera naturalne ekstrakty ziołowe z korzenia łopianu i aloesu, prowitaminę B5 (D - Pantenol), witaminy: A, E, F, H, B1, PP oraz kompozycję naturalnych olejków eterycznych. Polecany jest do wszystkich rodzajów włosów zwłaszcza delikatnych i cienkich. Dzięki zawartości substancji czynnych, witamin i wyciągów roślinnych działa wzmacniająco i odżywczo na cebulki włosowe. Systematycznie stosowany poprawia ogólny stan włosów, przywracając im naturalny wygląd i połysk.
Sposób użycia: Stosować 3-4 razy w tygodniu wcierając preparat w skórę głowy i włosy.
 Przed użyciem wstrząsnąć.
Preparaty te wzmacniają i odżywiają włosy. Dzięki działaniu obecnych w preparatach naturalnych składników, cebulki włosów są wzmocnione i odżywione. Stosując preparaty Aloevit  włosy stają się  mocne, lśniące i łatwo się rozczesują. Regularne stosowanie preparatów zapobiega wypadaniu włosów. Pozwala również pozbyć się łupieżu, łojotoku.
 Skład: Aqua, Ethanol(96%), Peg-35, castor oil, Polysorbate 20, Aesculus Hippocastanum Seed Extract, Retinyl Palmitate, Tocopherol, Inositol, Calcium Pantothenate, Linoleic Acid, Biotin.
Buteleczka szklana, z dość grubego szkła zaopatrzona w dozownik który jedynie jest nam pomocny przy dozowaniu płynu na dłoń. Zdecydowanie lepiej by się sprawdzał dzióbek, którym mogłabym bezpośrednio aplikować go na skórę głowy.
 Swoim kształtem i szatą graficzną przypomina mi Amol. Moja babcia często go używała i bardzo sobie chwaliła. Zawierał sporą ilość składników ziołowych i witamin. 
Ja jako młodsze pokolenie, zdecydowanie stawiam na wcierki do włosów. Kilka tygodni rozpieszczałam swoje włosy i skórę głowy płynem odżywczo-wzmacniającym. Z początku sceptycznie do niego podchodziłam ponieważ zawiera dużą ilość alkoholu, którego się bałam. Uważałam, że jak zacznę go stosować to wysuszy mi włosy jak i skórę i co wtedy?
Za każdym razem starałam się nie nakładać dużej ilości produktu, zaledwie umiarkowaną ilość. Na szczęście włosom nic nie dolegało, za sprawą jego użycia, choć nie zauważyłam by przestały wypadać. Nie stały się mega błyszczące i zdrowsze. Cebulkom na pewno płyn pomógł. Dobroczynne składniki naturalne ekstrakty ziołowe z korzenia łopianu i aloesu, prowitaminę B5 (D - Pantenol), witaminy: A, E, F, H, B1, PP oraz kompozycję naturalnych olejków eterycznych na pewno je wzmocniły, lecz na efekty podejrzewam, że będę musiała poczekać. Z łojotokiem nie mam problemów z łupieżem również nie.
Buteleczka 100ml za 8zł szybko sięgnęła dna.
Kuracja dobiegła końca. Na efekty będę czekać, choć podejrzewam że jedna buteleczka płynu nie zdziała cudów. Litr płynu kosztuje 80 zł, więc koszt spory. 
Jedne z nas powiedzą, że na zdrowiu się nie powinno oszczędzać, a kolejna część stwierdzi, 
że litr płynu również będzie stanowić za małą ilość by nasze włosy faktycznie nabrały chęci do życia.

niedziela, 9 listopada 2014

Barwa...Szampon Skrzyp polny...moja opinia...

Witam Was moi kochani!
Za pewne cieszycie się, że mamy niedzielę choć pogoda o nas dziś zapomniała. Mgła, brak słońca i mżawka potrafią sprawić, że niedziela stanie się nie do zniesienia. W moim przypadku tak jest. Jedyny dzień wolny, a tu taką nie ciekawą niespodziankę sprawiła nam aura jesieni. Nic mi dziś innego nie pozostało jedynie zrobić prze szperkę na waszych blogach. Za komentowanie wezmę się za chwilę, jak tylko przeleję kilka zdań na temat szamponu którego głównym składnikiem jest skrzyp polny produkcji firmy Barwa.
Zapraszam na stronę główną Barwy:
Skład: Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Lauramidopropyl Betaine, Cocamide DEA, PEG-75 Lanolin, Sodium Chloride, Cocamidopropylamine Oxide, Hydrolyzed Keratin, Propylene Glycol, Equisetum Arvense Leaf Extract, Citric Acid, Parfum, 2-Bromo-2-Nitropropane-1,3-Diol, Benzyl Salicylate, CI 19140, CI 42080, CI 15985.
Jako wstęp powiem Wam małą anegdotę zdradzając fakt, że moi rodzice również używali produktów Barwy. Otóż ta firma świetnie prosperuje od 1949 roku. I od tam tych lat rozwija się w szybkim tempie. 
Obecnie będąc kolejnym pokoleniem również stosuje produkty Barwy. Kremy do rąk, balsamy do ciała czy szampony nie są mi obce. Dziś swoją i Waszą uwagę skupię na szamponie przeznaczonym do włosów wypadających.

Kochane czy jest to szampon dla mnie? Otóż jeszcze kilka tygodni temu tak, obecnie już nie. Jeszcze gdy miałam farbowane włosy na brąz, szampon był dla mnie łagodnym i dość skutecznym szamponem. Nie obciążał, ani nie wywoływał łupieżu.  Nie miałam problemu z ich rozczesaniem, włosy fajnie się układały lecz wciąż puszyły. Teraz gdy poprzez rozjaśnianie włosów poprzez pasemka moje włosy zmieniły kolor i strukturę szampon stał się nie odpowiedni. Podczas mycia strasznie plącze mi włosy, które bez odżywki czy maski raczej bym nie rozczesała. Włosy stają się mega piszczące tak jak byśmy przeciągnęły mokrym palcem po szybie. Dźwięk płaczących włosów odstrasza mnie od tego produktu.  Stwierdziłam, że włosy rozjaśnione i ten szampon nie współgrają razem. Wcześniej przy brązowych włosach spisywał się po prostu świetnie i dlatego skusiłam się na kolejną butelkę, który w składzie ma skrzyp polny.  Skrzyp jest drogocennym składnikiem, który znacznie poprawia stan włosów. Dlatego też kusi mnie nie raz gdy widzę go w składzie tabletek czy produktów. Niestety obecnie przy moich włosach używanie tego szamponu nie jest wskazane. Ubolewam nad tym strasznie. Niestety włosy jesienią mi każdego roku wypadają, więc pogodziłam się z tym faktem i szampon raczej w tej kwestii mi nie pomoże. Zapach ziołowy bardzo lubiłam, choć na włosach po wysuszeniu nie był już wyczuwalny. Konsystencja również odpowiednia, dość płynna, a poprzez przezroczystą 250 ml. butelkę można sprawdzać jej zawartość. Dozownika brak, przelewamy szampon bezpośrednio z otworu bezpośrednio na dłoń. Koszt szamponu to jedyne 3.50. Podejrzewam, że dla osób które nie farbują włosów będzie świetnie się sprawdzał, więc do dzieła dziewczyny za taka cenę warto to sprawdzić.

wtorek, 4 listopada 2014

Pilomax...Szampon głęboko oczyszczający...moja opinia...

Kochane zaczynam serię postów poświęconym produktom firmy Pilomax. Poniższe produkty w pełni zasługują na chwilę by im poświęcić. Mimo, że szampon plącze włosy ma również swoje zalety o których dowiecie się poniżej czytając moją opinię na jego temat. Pozostałe maski i odżywki nie muszę Wam przedstawiać, ze pewne są Wam doskonale znane. Ja wręcz je uwielbiam, za to co pozytywnego robią dla moich niesfornych włosów. 
O odżywkach i masce już niebawem, dziś jedynie szampon gra pierwsze skrzypce.
 DZIAŁANIE: Szampon głęboko oczyszczający WAX do włosów zniszczonych, do stosowania przed maskami WAX. Skutecznie myje włosy i skórę głowy, nawet z nierozpuszczalnych w wodzie silikonów i substancji pozostających po środkach stylizacyjnych. Przygotowuje włosy i skórę głowy na regenerujące działanie masek WAX.
 Szampon oczyszczający do stosowania przed maskami do włosów ciemnych WAX
SKŁADNIKI: PANTENOL, GLICERYNA

BADANIA APLIKACYJNE:
  • 95% badanych potwierdziło bardzo dobre własności myjące,
  • ponad połowa badanych kobiet zaważyła, że szampon Wax ma lepsze właściwości niż inne produkty stosowane wcześniej.
PRODUKT PRZEBADANY DERMATOLOGICZNIE.
NIE ZAWIERA PARABENÓW, SILIKONÓW, MIT, SLS.
BEZPIECZNY DLA WRAŻLIWEJ SKÓRY GŁOWY.
Kochane moje jak otrzymałam ten produkt na jednym ze spotkań blogerskich to się niem cieszyłam. 
Od razu pomyślałam sobie, że przyda mi się szampon który głęboko oczyszcza włosy po wcześniejszych zabiegach pielęgnacyjnych czy kolorystycznych. Już dawno chodził mi po głowie plan rozjaśnienia włosów, i stwierdziłam że ten szampon mi pomoże wypłukać brązowy kolor z włosów. Spodziewałam się, że choć w małym stopniu pigment farby stanie się jaśniejszy lecz tak się nie stało. Kolor się nie zmienił, ale z drugiej strony szampon nie jest stworzony do dekoloryzacji. Oczywiście wymyje wszystkie pozostałości po silikonach i środkach stylizacyjnych. Mimo to zużyłam całą butelkę szamponu po który sięgałam dość niechętnie ponieważ włosy podczas mycia stawały się mega szorstkie i dosłownie przemieniały się w mokrą watę. Takie doznania zniechęcają mnie i to bardzo. Włosy stawały się jak gdyby nie moje. Gdybym nie użyła żadnej odżywki lub maski nie wiem czy mogłabym je rozczesać. Podejrzewam, że jedynie nożyczki rozwiązały by sprawę. Teraz już wiem, że ten szampon współgra z odżywkami i maskami Wax. Po prostu nie ma innej możliwości by pozostawić włosy bez pielęgnacyjnego zabiegu.  Dzięki odżywkom i maskom stan włosów powraca do normy, stają się nawilżone, śliskie a co najważniejsze łatwe w rozczesaniu. Szampon podczas pierwszego mycia raczej mało się pieni, podczas drugiego znacznie szybciej wydziela pianę, i za pewne lepiej działa. 
A co najważniejsze nie przetłuszcza skóry i włosów.
Szampon znajduje się w białej nie przezroczystej butelce, z delikatną czarną szatą graficzną.
Zamykana na klik zakrętka sprawia, ze wydobycie zawartości jest szybkie i łatwe. Konsystencja szamponu jest raczej rzadka przypominająca żelową  i po nachyleniu opakowania pojawia się mały problem z dozowaniem odpowiedniej ilości. Oczywiście całą zakrętkę możne odkręcić, ale kto by się chciał w to bawić. Ja nie. Wolę nim potrząsnąć by szybciej wydobyć produkt, o podobnym do zieleni zabarwieniu. Zapach również delikatny, mało wyczuwalny, ale jak wiadomo mniej chemii, to delikatniejszy i bezpieczniejszy produkt dla nas.
Pojemność szamponu to 200 ml.
 Koszt około 20 zł. 
Czy go kupię? Raczej nie.

środa, 29 października 2014

Manufakura Apteczna...100% Olejek arganowy...moja opinia...

Witam Was kochane dziewczyny i chłopaki! Dziś kolejna zaległa recenzja. Obiecałam sobie, że będę starała się publikować posty  w miarę systematycznie. Mając obok laptopa kubek z gorącą herbatą  i korzystając z wolnego od pracy szybciutko postaram się opowiedzieć w kilku słowach o moim odkryciu kosmetycznym. 
Jest nim olejek arganowy w dodatku 100% który jest prawdziwą perełką wśród znanych nam olei. Zaintrygował mnie już na samym początku jak otrzymałam go na jednym ze spotkań blogerek.
Dziś moja uwagę skupiam tylko na niego po kąpieli również mi towarzyszył.
W jaki sposób dowiecie się pod koniec postu.
Zapraszam poniżej.
Zapraszam na stronę główną:
http://manufaktura-apteczna.pl/images/tp.png

Skład: Olej arganowy (Argania Spinosa Kernel Oil) 100%, wyprodukowano w Maroko
Stosowanie:  Niewielką ilość olejku rozgrzać miedzy palcami, aplikować na lekko wilgotną skórę lub na umyte, osuszone ręcznikiem włosy. Preparat przeznaczony do masażu oraz pielęgnacji skóry i włosów w spa, salonach kosmetyki profesjonalnej oraz gabinetach urody
Działanie i wskazania: Olejek arganowy otrzymywany z drzewa arganowego naturalnie rosnącego w Maroko charakteryzuje się wysoką zawartością kwasu linolowego i oleinowego, bogaty jest w polifenole, tokoferole (przeciwutleniacze), dodatkowo zawiera sterole, karotenoidy, ksantofile i skwalen.

  • Olejek jest przeznaczony szczególnie do pielęgnacji delikatnej i suchej skóry, chroni skórę przed niekorzystnym wpływem czynników zewnętrznych oraz przed jej nadmiernym wysuszeniem. 
  • Olejek arganowy hamuje procesy starzenia, redukuje zmarszczki, nawilża, rewitalizuje i poprawia elastyczność skóry, przez co skóra nabiera wyraźnie młodszego wyglądu. 
  • Polecany kobietom z problemami skórnymi związanymi z menopauzą. 
  • Zalecany przy leczeniu ran, łuszczycy, wyprysków skórnych (skaz po trądziku i ospie), ułatwia gojenie blizn i stanów zapalnych skóry. 
  • Wspomaga pielęgnację cery trądzikowej i ogranicza ilość sebum, zmniejsza tym samym tendencję skóry do przetłuszczania. 
  • Nadaje włosom naturalny połysk, wytrzymałość, jedwabistość i miękkość, przywraca naturalny stan kruchym i łamliwym paznokciom.
Każda blogerka olejek arganowy zna, ale czy wiemy dokładnie do się dobrego w nim kryje. 
Otóż moja przygoda z 100% olejkiem zaczęła się około miesiąca temu gdy w mojej głowie zawitał pomysł rozjaśnienia włosów. Tak, kochane teraz już nie jestem brunetką, powoli staję się blondynką. Możliwe, że to tylko mój kaprys ze zmiana koloru i jeszcze do końca nie jestem przekonana czy z koloru kawy na włosach chcę zrezygnować. Kilka lat wcześniej miałam przez długie lata jasne włosy w których czułam się młodo i z reguły wszystkie osoby mnie za jasne włoski chwalili. Poszłam do fryzjerki by mi doradziła co z takim fantem zrobić i wspólnie wymyśliłyśmy pasemka i tak się stało, krok po kroku moje ciemne włosy stawały się coraz jaśniejsze. Obecnie pozostałam przy jasnym blondzie.
Ta zmiana oczywiście uszkodziła i wysuszyła moje włosy. Farba nakładana co dwa miesiące osłabiła i wysuszyła moje włosy. I się zaczęło...
Dobór odpowiedniego szamponu, wiele odzywek, masek i kompresów. Godziny spędzone na pielęgnowaniu włosów by tylko poprawić ich stan. 
Mimo, że włosy były przesuszone to na szczęście się nie elektryzują co mnie bardzo cieszy.
Jak sięgnęłam po olejek arganowy moje włosy nareszcie odżyły.
Nakładałam jo większa ilość na mokre umyte włosy. Wmasowałam go przez dłuższą chwilę by całe się nim okleiły. Skórę głowy również starałam się nim pokryć by miały okazję skorzystać z dobrodziejstw olejku.
Na włosy nakładałam woreczek foliowy oraz ręcznik i delikatnie podgrzewałam suszarką cały turban z ręcznika.  Podgrzanie temperatury sprawi, że włosy otworzą swoją łuskę a składniki zawarte w olejku przenikną w głąb włosa. Metoda jest świetna, lecz trzeba uważać z ilością nałożonego olejku ponieważ może przeciążyć nasze włosy i je przetłuścić. Po około dwudziestu minutach spłukiwałam włosy chłodna wodą by łuska się domknęła. Następnie jeszcze raz delikatnie nałożyłam szampon i rozmydliłam go na włosach. 
Powiem Wam, że olejek podczas takiego zabiegu SPA na włosy spisuje się wręcz świetnie.  
Włosy stają się odżywione już po pierwszym takim kompresie.
Z biegiem czasu san moich włosów uległ znacznej poprawie, nie są one już tak przesuszone jak wcześniej. Raczej stały się lśniące, łatwiejsze w układaniu,
a co najważniejsze nie puszą się jak szalone.
Olejek mnie zaskoczył, choć od dawna znam jego właściwości pielęgnujące i lecznicze. 
Na przesuszoną skórę łokci i kolan również dobrze się sprawdza. Natłuszcza te miejsca i po dłuższym stosowaniu znacznie leczy wszystkie stany zapalne, wypryski czy zaczerwienienia. 
Niestety olejek jest bezzapachowy, i nie przypomina słodkiego zapachu do którego jesteśmy przyzwyczajane chociażby w odżywkach do włosów. Olejek swoja formą przypomina spożywczy olej, posiada jasno żółty odcień i jest raczej dość rzadki, przewalający się przez palce. Oprócz zakrętki nie posiada dozownika, dzięki któremu dozowania produktu było by znacznie ułatwione.
Do 100ml. szklanej i ciemnej buteleczki nie mam zastrzeżeń.  
Nic mi się nie zepsuło i nic nie pękało. Zakrętka się trzyma, a grube szkło butelki nie zostało uszkodzone do dziś.
Nawet szata graficzna nie zaciekła tłustym płaszczem po jego stosowaniu. 
Cena olejku to około 35 zł, więc cena przeciętna ponieważ oleju jest sporo, a jak wiecie 100% olej jest raczej drogi.
Dostępny w linku poniżej:
http://www.ceneo.pl/24036134 

wtorek, 28 października 2014

Barwa...Mleczno-miodowy krem do rąk...Moja opinia...

Witam Was serdecznie! Kochane przyszedł i na mnie czas, choróbsko i mnie dopadło. Oczywiście katar, ból głowy i straszny ból nóg przechodzący raczej w łamanie w mięśniach. Coś okropnego, przez nos już nawet nie oddycham, a jak mam wstać to w głowie się kołuje. Miałam dziś wolny dzień od pracy i co połowę dnia przeleżałam w łóżku, a drugą połowę zbierałam siły bo coś naszkrabać w poście. Swoich zaplanowanych planów oczywiście nie spełniłam i praktycznie nic nie wykreśliłam z listy. Juto przecież też jest dzień, i mam nadzieje, że słonko choć na chwilę zmotywuje mnie do działania. Dziś mam dla Was zaległą recenzję wygładzającego kremu do rąk o zapachu mleka i miodu.
Zapraszam na stronę główną Barwy:
http://www.barwa.com.pl/ 


Od producenta: Krem przeznaczony do codziennej pielęgnacji skóry rąk i paznokci.
Dzięki zawartości protein mleka i miodu ma wygładzać spierzchnięty naskórek i przywracać zdrowy wygląd dłoniom. Zawartość alantoiny i gliceryny sprawia, że skóra pozostanie gładka, miękka i elastyczna. Krem szybko się wchłania, nie pozostawiać tłustej, ani lepkiej warstwy. Chroni przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych.
Proteiny z mleka i miodu zaciekawiły za pewne nie jedną z nas.
Ich właściwości sprawiają, że nasza skóra staje się wygładzona i zdrowa.
 Czy faktycznie tak jest?
Może gdyby każdego dnia stosować peeling na dłonie i zastosować kompresy w formie foliowych rękawiczek nasze dłonie odwdzięczyły by się faktycznym polepszeniem ich stanu. 
Moim zdaniem proteiny działają ale jedynie do dwudziestu minut po zaaplikowaniu kremu na dłonie.
Faktycznie skóra staje się gładka, aksamitna i zdecydowanie nawilżona, ale żeby tak było musimy nakładać krem dość często w trakcie dnia. Akurat z tym to nie problem ponieważ zapach jest taki słodki, że używanie go zdecydowanie zachęca a nie zniechęca do niego. Niestety trzeba powtarzać kurację dość często. Na trzecim miejscy w składzie znajduje się Parafina, więc podejrzewam, że to jej zasługa chwilowego nawilżenia dłoni.
Jak widzicie opakowanie mojego kremu troszkę się zdezelowało, po długim noszeniu go w torebce jego stan znacznie się pogorszył. Lubiłam go mieć w swojej torebce, ponieważ dzięki szybkiemu otwarciu i zamknięciu na  Klik...Klik...nakładamy go bardzo szybko. Krem nie zostawia tłustej warstwy na dłoniach i dość szybko się wchłania. Zapach choć ulotny to mi pasuje, uwielbiam zapach mleka z dodatkiem miodu.  I choć dla tego zapachu warto go kupić za jedyne 5zł. Znajdziecie go w sklepikach osiedlowych i supermarketach. Np. w Rossmanie i Naturze raczej go nie widziałam.
Jak na chwile obecną nigdzie nie spotkałam, mydeł w płynie produkcji Barwy.
Jak wiecie gdzie je kupić napiszcie w komentarzech, 
chętnie się przejdę i zapoznam się z nimi z bliska.

niedziela, 26 października 2014

Barwa...Kremowy peeling do stóp...moja opinia...

Kochane jeśli szukacie w asortymencie drogerii delikatnego peelingu do stóp to jest to produkt przeznaczony dla Was. Dla tych osób które wolą mocne tak zwane zdzieraki to ten produkt nie spełni Waszych oczekiwań. Zawarte w nim drobinki pumeksu  zadowolą jedynie mało wymagające klientki, które potrzebuję jedynie delikatnego masażu stóp.
Dziś przedstawię Wam kremowy peeling firmy Barwa, a już jutro głównym bohaterem postu będzie krem do rąk mleczno-miodowy.
Zapraszam na stronę główną Barwy:
Od producenta: Kremowy peeling przeznaczony do pielęgnacji stóp oraz dłoni, łokci, kolan. Drobinki pumeksu skutecznie usuwają stwardniałą oraz zrogowaciałą warstwę naskórka. Witamina F zapobiega wysuszaniu i pękaniu skóry, alantoina łagodzi i koi podrażnienia. Regularne stosowanie zapobiega rogowaceniu skóry i utrzymuje ją w dobrej kondycji. Szczególnie polecany do stóp ze skłonnością do nadmiernego rogowacenia i twardnienia naskórka. Produkt przebadany dermatologicznie. Produkt nie testowany na zwierzętach.
http://wizaz.pl/kosmetyki/foto/60680_250.jpg
Składniki aktywne:
Witamina F, alantoina.
Sposób użycia:
Na wilgotną skórę nanieść niewielką ilość peelingu i delikatnie masować okrężnymi ruchami. Spłukać ciepłą wodą.

 Moja opinia: Kochane jeżeli Wasza skóra stóp potrzebuje pomocy, bo jest zrogowaciała, twarda a skórki na pięcie zadzierają Wam rajstopy to, niestety nie jest to produkt dla Was, ponieważ z takimi problemami prezentowany przeze mnie peeling sobie nie poradzi. Nawet jeśli by zużyć podczas jednego zabiegu całą tubkę. Nic by z takiej pielęgnacji nie wyszło. A to dlatego ponieważ w peelingu zawarte są delikatne, drobne i raczej zaokrąglone drobinki przypominające zmieloną kawę. Dla osób potrzebujących delikatnego odświeżenia stóp bez potrzeby mocnego zdzieraka ten produkt pędzie odpowiedni. Ja zdecydowanie do stóp wolę gruboziarniste peelingi, które oczyszczą i nawilżą skórę.  Najfajniejsze jest w nim jest fakt, że możemy go użyć na przykład na dłonie czy łokcie. I na tych partiach ciała zdecydowanie lepiej się spisuje. Drobinki są wyprodukowane z pumeksu i posiadają trzy kolory od błękitnego poprzez niebieski do fioletu i zieleni. Konsystencja jest dość rzadka lecz nie rozpływa się pomiędzy palcami. Zapach delikatny jak by mleczny. Opakowanie również zachęca ponieważ tubka jest wygodna i szybka w użyciu. Wyciskamy potrzebną nam ilość i bezproblemowo aplikujemy na skórę. 75 ml. to jednak troszkę mała pojemność jak za cenę około 6zł. Dostępny w wielu drogeriach i małych sklepikach osiedlowych. 
Zapytacie czy bym go kupiła? 
Jeśli na partie kolan i łokci to tak. Jeżeli potrzebowałabym mocniejszego peelingu do skóry stop to raczej nie. Ale to Wy musicie zadecydować do której partii ciała chcecie go przeznaczyć.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...