niedziela, 30 listopada 2014

Ulubieńcy miesiąca listopada...Zapraszam...

Kochane przyznam się od razu, już na wstępie, że listopad przeminą mi nie wiem kiedy. Zanim się spostrzegłam nastał jego koniec. Dziesięć postów w jednym miesiącu to jednak za mało, jak na moje możliwości. Niestety po prostu brakuje mi sił i czasu by wszytko ogarnąć. Życie prywatne, praca, dom i dodatkowo pisanie postów nie mieszą mi się w dwudziestu czterech godzinach. Obiecuję sobie, że się poprawie, ale nie wiem jak mam to zrobić. Dlatego bardzo Was przepraszam za moją nieobecność na blogu. Kto wie może z Nowym Rokiem się poprawię i sprostam wielu oczekiwaniom stawianym sobie.
A dziś na ostatni dzień listopada mam dla Was moich ulubieńców, są to produkty które towarzyszyły i towarzyszą mi w ten niesamowity miesiąc.
1. Lakier do paznokci Wibo. Lubiany i kochany przez każdą potencjalna klientkę, która włoży go do koszyka. Przeze mnie lubiany bardzo! Drobinki mienią się w słońcu, a kolor zdecydowanie wyróżnia się na tle białego śniegu.

2. Dermika Salon&Spa Przeciwzmarszczkowy krem pod oczy i powieki. Na początku nie wiedziałam rezultatów, natomiast po dłuższym stosowaniu minimalne pozytywne efekty są. Pod oczy spisał się znacznie lepiej niż na powieki. 

3. Marion Kuracja 7 efektów z olejkiem arganowym. Za sam zapach uwielbiam ten olejek. Właśnie kuracja 15 ml dobiegła końca, większa pojemność kolejnej buteleczki czeka w kolejce. Włosy niesamowicie nie odżyły po tej kuracji, ale olejowanie ich na pewno im nie zaszkodziło. 

4. Luksusowy kokosowy zmywacz do paznokci firmy alepaznokcie.pl
Jest wręcz niesamowity i mega skuteczny. Z lakierem sobie radzi bez problemów i każdy jeden zmywa po upływie chwili. Zapach jednak duszący octan metalowy wyczuwalny jest i to bardzo. Kokos mimo, że ulotny to wyczuwalny.

5. Loton Argan-Repair odżywka z olejkiem arganowym. Za każdym razem aplikuję ją na suche włosy. Cały listopad po powrocie z pracy spryskiwałam nim włosy w jednym celu - po prostu by pachniały. Zapach faktycznie jest wyrazisty i delikatny, lecz produkt sam w sobie nie zdziałał nic konkretnego z moimi włosami. 

6. Apis Skoncentrowane serum do ciała z minerałami z Morza Martwego. Kochane za sam niesamowity zapach powinnam go chwalić pod niebiosa. Jest po prostu fenomenalny, trwały oraz bardzo przyjemny. Jak dla mnie zdecydowanie może zastąpić perfumy. 
Czy ujędrnia? Może pięć opakowań by coś pomogło, lecz jedno raczej nie sądzę. Natomiast wygładza i to bardzo. Efekt wyczuwalny pod dotykiem dłoni.

czwartek, 20 listopada 2014

Uroki zimy...

Witam Was moi kochani! 
   Wczoraj późnym wieczorem spadły pierwsze płatki śniegu. Część osób pracujących ze mną się cieszyła, a część stwierdziła pesymistycznie, że nadchodzą problemy z odśnieżaniem i autami. Po tak długich ciepłych miesiącach każdemu z nas oblodzone chodniki i skrabanie szyb za pewne nie będzie sprawiać radości. 
Ale czyż niesamowity zimowy urok udało mi się uchwycić na poniższym zdjęciu nie przekonuje by pokochać zimę?

niedziela, 16 listopada 2014

Palmer's...Balsam na bazie masła kakaowego...moja opinia...

Witam Was kochane dziewczyny i chłopaki! 
Lubicie masło kakaowe? Ja tak słodki relaksujący zapach kakao zawsze mnie potrafi 
w produktach przyciągnąć. Czy stało się tak i tym razem z produktem Palmer's?
Czy mimo dużej ilości masła w składzie produktu zrobił na mnie wrażenie?
Przekonacie się po przeczytaniu recenzji oczywiście poniżej.
Bogaty balsam do ciała z czystym masłem kakaowym i witaminą E. To zaawansowany produkt nawilżający, który wygładza, zmiękcza i łagodzi suchą skórę. Ma działanie rozjaśniające na rozstępy i przebarwienia, jest odpowiedni również dla osób borykających się z problemem egzemy.

Przeznaczenie:

Balsam nawilżający do stosowania na całe ciało.

Działanie i cechy produktu:

  • - głębokie nawilżenie skóry
    - zapobieganie podrażnieniom i zaczerwienieniom
    - idealny balsam po opalaniu
  • - przyjemny zapach
   Za pewne zapach będzie Was najbardziej interesował, otóż rozczaruje Was ponieważ zapach jest raczej sztuczny i przypomina przeterminowane kakao. Kakao czuć lecz wiedząc jak pachnie prawdziwe masło kakaowe uważam, że zapach jest całkiem inny i raczej nie ciekawy. Nie jest słodki lecz ciężki i chemiczny. 
   
Mimo tego faktu opakowanie 250 ml. zużyłam bo wiem jak potrafi nawilżyć i odżywić skórę ciała. Konsystencja raczej przypomina masło niż balsam, jest raczej gęsta i jednolita. Jednak wydobycie jej z butelki która jest wykonana z grubego plastiku jest dość uciążliwe. Można nim machać, uderzać w dno opakowania  by zawartość przesuną się w stronę zakątki i nic.  

Najlepiej postawić opakowanie  do góry nogami by zawartość opadła sama. 
Jedynym sensownym sposobem wydobycia zawartości jest rozcięcie butelki. Producent powinien moim zdaniem zamienić opakowanie butelki na słoik z zakrętką. Wydobycie produktu nie było by aż tak uciążliwe, ponieważ zciskanie butelki nic nie daje.
Na szczęście zawartość jest lecznicza dla ciała. 
Nawilżenie faktycznie jest. 

Dość często po kąpieli wysmarowałam się balsamem i w kimę. Do spania polecam grubszą piżamę ponieważ jak nałożymy większa ilość balsamu skóra sanie się tłusta i pościel razem z nią. Skóra na drugi dzień faktycznie jest nawilżona i znacznie zdrowsza. Suchość skóry łagodzi w stu procentach. 
Niestety nie zauważyłam by pomógł mi w leczeniu podrażnień 
i zaczerwienień. 
W walce z rozstępami jednak sobie nie radzi.
Całe opakowanie zużyłam i ubolewam nad brakiem rezultatów w pielęgnacji mojej skóry.
Zawartość masła kakaowego zachęca i to bardzo.
 Jednak brak słodkiego zapachu mnie zniechęca. 
Opakowanie 250 ml kosztuje około 20 zł. 
Dostępny w Rossmannie.

wtorek, 11 listopada 2014

Kosmed...Aloevit płyn do pielęgnacji włosów odżywczo-wzmacniający...moja opinia...

Kochane dziewczyny lubicie wcierki do włosów i skóry głowy? Jak tak to zapraszam na recenzję płynu do pielęgnacji włosów. Płyn ma za zadanie odżywić i wzmocnić włosy. Dodatkowo ma zapobiec ich wypadaniu. 
Czy tak się stało w moim przypadku?
 Zapraszam poniżej!
Zapraszam na stronę główną tej firmy.
http://www.kosmed.pl/images/kosmed.png
Płyn zawiera naturalne ekstrakty ziołowe z korzenia łopianu i aloesu, prowitaminę B5 (D - Pantenol), witaminy: A, E, F, H, B1, PP oraz kompozycję naturalnych olejków eterycznych. Polecany jest do wszystkich rodzajów włosów zwłaszcza delikatnych i cienkich. Dzięki zawartości substancji czynnych, witamin i wyciągów roślinnych działa wzmacniająco i odżywczo na cebulki włosowe. Systematycznie stosowany poprawia ogólny stan włosów, przywracając im naturalny wygląd i połysk.
Sposób użycia: Stosować 3-4 razy w tygodniu wcierając preparat w skórę głowy i włosy.
 Przed użyciem wstrząsnąć.
Preparaty te wzmacniają i odżywiają włosy. Dzięki działaniu obecnych w preparatach naturalnych składników, cebulki włosów są wzmocnione i odżywione. Stosując preparaty Aloevit  włosy stają się  mocne, lśniące i łatwo się rozczesują. Regularne stosowanie preparatów zapobiega wypadaniu włosów. Pozwala również pozbyć się łupieżu, łojotoku.
 Skład: Aqua, Ethanol(96%), Peg-35, castor oil, Polysorbate 20, Aesculus Hippocastanum Seed Extract, Retinyl Palmitate, Tocopherol, Inositol, Calcium Pantothenate, Linoleic Acid, Biotin.
Buteleczka szklana, z dość grubego szkła zaopatrzona w dozownik który jedynie jest nam pomocny przy dozowaniu płynu na dłoń. Zdecydowanie lepiej by się sprawdzał dzióbek, którym mogłabym bezpośrednio aplikować go na skórę głowy.
 Swoim kształtem i szatą graficzną przypomina mi Amol. Moja babcia często go używała i bardzo sobie chwaliła. Zawierał sporą ilość składników ziołowych i witamin. 
Ja jako młodsze pokolenie, zdecydowanie stawiam na wcierki do włosów. Kilka tygodni rozpieszczałam swoje włosy i skórę głowy płynem odżywczo-wzmacniającym. Z początku sceptycznie do niego podchodziłam ponieważ zawiera dużą ilość alkoholu, którego się bałam. Uważałam, że jak zacznę go stosować to wysuszy mi włosy jak i skórę i co wtedy?
Za każdym razem starałam się nie nakładać dużej ilości produktu, zaledwie umiarkowaną ilość. Na szczęście włosom nic nie dolegało, za sprawą jego użycia, choć nie zauważyłam by przestały wypadać. Nie stały się mega błyszczące i zdrowsze. Cebulkom na pewno płyn pomógł. Dobroczynne składniki naturalne ekstrakty ziołowe z korzenia łopianu i aloesu, prowitaminę B5 (D - Pantenol), witaminy: A, E, F, H, B1, PP oraz kompozycję naturalnych olejków eterycznych na pewno je wzmocniły, lecz na efekty podejrzewam, że będę musiała poczekać. Z łojotokiem nie mam problemów z łupieżem również nie.
Buteleczka 100ml za 8zł szybko sięgnęła dna.
Kuracja dobiegła końca. Na efekty będę czekać, choć podejrzewam że jedna buteleczka płynu nie zdziała cudów. Litr płynu kosztuje 80 zł, więc koszt spory. 
Jedne z nas powiedzą, że na zdrowiu się nie powinno oszczędzać, a kolejna część stwierdzi, 
że litr płynu również będzie stanowić za małą ilość by nasze włosy faktycznie nabrały chęci do życia.

niedziela, 9 listopada 2014

Barwa...Szampon Skrzyp polny...moja opinia...

Witam Was moi kochani!
Za pewne cieszycie się, że mamy niedzielę choć pogoda o nas dziś zapomniała. Mgła, brak słońca i mżawka potrafią sprawić, że niedziela stanie się nie do zniesienia. W moim przypadku tak jest. Jedyny dzień wolny, a tu taką nie ciekawą niespodziankę sprawiła nam aura jesieni. Nic mi dziś innego nie pozostało jedynie zrobić prze szperkę na waszych blogach. Za komentowanie wezmę się za chwilę, jak tylko przeleję kilka zdań na temat szamponu którego głównym składnikiem jest skrzyp polny produkcji firmy Barwa.
Zapraszam na stronę główną Barwy:
Skład: Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Lauramidopropyl Betaine, Cocamide DEA, PEG-75 Lanolin, Sodium Chloride, Cocamidopropylamine Oxide, Hydrolyzed Keratin, Propylene Glycol, Equisetum Arvense Leaf Extract, Citric Acid, Parfum, 2-Bromo-2-Nitropropane-1,3-Diol, Benzyl Salicylate, CI 19140, CI 42080, CI 15985.
Jako wstęp powiem Wam małą anegdotę zdradzając fakt, że moi rodzice również używali produktów Barwy. Otóż ta firma świetnie prosperuje od 1949 roku. I od tam tych lat rozwija się w szybkim tempie. 
Obecnie będąc kolejnym pokoleniem również stosuje produkty Barwy. Kremy do rąk, balsamy do ciała czy szampony nie są mi obce. Dziś swoją i Waszą uwagę skupię na szamponie przeznaczonym do włosów wypadających.

Kochane czy jest to szampon dla mnie? Otóż jeszcze kilka tygodni temu tak, obecnie już nie. Jeszcze gdy miałam farbowane włosy na brąz, szampon był dla mnie łagodnym i dość skutecznym szamponem. Nie obciążał, ani nie wywoływał łupieżu.  Nie miałam problemu z ich rozczesaniem, włosy fajnie się układały lecz wciąż puszyły. Teraz gdy poprzez rozjaśnianie włosów poprzez pasemka moje włosy zmieniły kolor i strukturę szampon stał się nie odpowiedni. Podczas mycia strasznie plącze mi włosy, które bez odżywki czy maski raczej bym nie rozczesała. Włosy stają się mega piszczące tak jak byśmy przeciągnęły mokrym palcem po szybie. Dźwięk płaczących włosów odstrasza mnie od tego produktu.  Stwierdziłam, że włosy rozjaśnione i ten szampon nie współgrają razem. Wcześniej przy brązowych włosach spisywał się po prostu świetnie i dlatego skusiłam się na kolejną butelkę, który w składzie ma skrzyp polny.  Skrzyp jest drogocennym składnikiem, który znacznie poprawia stan włosów. Dlatego też kusi mnie nie raz gdy widzę go w składzie tabletek czy produktów. Niestety obecnie przy moich włosach używanie tego szamponu nie jest wskazane. Ubolewam nad tym strasznie. Niestety włosy jesienią mi każdego roku wypadają, więc pogodziłam się z tym faktem i szampon raczej w tej kwestii mi nie pomoże. Zapach ziołowy bardzo lubiłam, choć na włosach po wysuszeniu nie był już wyczuwalny. Konsystencja również odpowiednia, dość płynna, a poprzez przezroczystą 250 ml. butelkę można sprawdzać jej zawartość. Dozownika brak, przelewamy szampon bezpośrednio z otworu bezpośrednio na dłoń. Koszt szamponu to jedyne 3.50. Podejrzewam, że dla osób które nie farbują włosów będzie świetnie się sprawdzał, więc do dzieła dziewczyny za taka cenę warto to sprawdzić.

sobota, 8 listopada 2014

Projekt Denko...Zapraszam...

Za jednymi będę tęsknić, za drugimi nie zakręci mi się łezka. Projekt Denko czas upublicznić.
Bez zbędnego pisania, po prostu Was na nie zapraszam!

 1. Oriflame. Kolorek perłowy lecz bardzo naturalny, uparłam się by ją zużyć i zużyłam.
 2. Maskara Maybelline New York. Moja ulubiona i nie zastąpiona. Jak dola mnie numer jeden.
3. Iwostin Correctin Sensitia Fluid łagodzący. Lubiłam go, dość często używałam na przemian z innymi fluidami. Mimo dobrej daty ważności i danego czasu po otwarciu niestety woda się oddzieliła od reszty konsystencji. Dobrze, że mi została końcówka nie będzie mi go żal.
4. Łaźnia Agafii. Balsam do włosów. Ochrona koloru. Nie odżywił, nie zregenerował jak obiecał producent. Z moimi włosami nie robił po prostu nic. Po umyciu nie był pomocny przy rozczesaniu.Zawiodłam się i to bardzo.
5. Mamufaktura Apteczna. Olejek arganowy 100% Niesamowicie mi pomógł z suchą skórą łokci i kolan. Zaprzyjaźniłam się z nim, choć nie pachnie tak intensywnie jak np: olejki do włosów Marion.
 6. Estetica Vanila Love Słodki romantyczny zapach wanilii z nutka piżma. To mój zapach, mimo że nie jest trwały to mgiełka podbiła moje serce. Wanilia którą uwielbiam i piżmo którego nie raz już chwaliłam stały się moimi zapachowymi ulubieńcami. Mgiełkę kupiłam w Drogerii Natura jako produkt z promocji NA DO WIDZENIA. Teraz jest trudno dostępna. Jak ja zobaczę na drogeryjnej półce na pewno kupię.
7. Loton. Keratin-Repair Odżywka z kompleksem czystej keratyny. Zapach przyjemny, zazwyczaj nanosiłam je na suche włosy tylko dlatego by po prostu pachniały. Podejrzewam, że keratyna w wielki sposób nie pomogła moim włosom. Może gdybym na włosy zaaplikowała kilka litrów było by inaczej.
8. Lirene. Krem ochronny, daktylowy. Daktyle lubię ale zjeść. Krem się sprawdził, dłonie nawilżał lecz zapach daktyla mógłby być bardziej wyczuwalny.
9. Pharmaceris. Lipo - Protect Regeneracyjny krem ochronny. Podczas lata gdy nasze dłonie na urlopie stale moczymy w wodzie krem jest jedynym przyjacielem na zmarszczki dłoni. 
Mi pomagał i za to go cenię.
10.Wellness&Beauty Loton do rak z mlekiem migdałowym i ekstraktem z bambusa.
Kosztował 11 zł, ale za ta cenę i ten jego długotrwale utrzymujący się zapach po prostu go uwielbiam.
11. CeCe Med Odżywka do włosów z jedwabiem. Nie raz mi pomogła! Kompres z jej udziałem to zbawienie dla włosów. Mięciutkie, przelewające się przez palce włosy takie najbardziej lubię. Dzięki niej końcówki przestają się puszyć i stają się proste.
 12. Marion. Odżywka błyskawiczna. Tak bardzo błyskawiczna, że nie pozostawia po sobie śladu na włosach, oprócz zapachu.  Pięknie pachnie, za sam zapach kupie ją ponownie. Dozownik wydobywa cudny dźwięk przy rozpylaniu. Używanie jej to czyta przyjemność.
 13. Marion. Jedwabna kuracja dla włosów suchych i mokrych. Pachnie mega przyjemnie po prostu pięknie. Do dziś nie mogę się go nawąchać. Obłędny zapach długo utrzymujący się na włosach. Po spryskiwaniu suchych włosów w nadmiarze stają się szorstkie i tylko w tej kwestii otrzymuje mały minusik.
14. APN Żel pod prysznic. Ekstrakty z acai i guarany mnie nie urzekły. Mimo tego fakty żel do kąpieli spełnił swoją pozytywną rolę.
15. Lirene. Szampańska truskawka niestety lecz chemiczny zapach sprawia, że ta serii nie spełniła moich oczekiwań. Zapach truskawki jednak jest sztuczny.
16. Lirene. Migdałowe mleczko myjące zapach miało dość przyjemny, lecz mógłby być bardziej intensywny. Migdał gdzieś się zgubił w tym żelu. Po kąpieli zapachu na skórze niestety nie czuć. Szkoda! Zawiodłam się!
17. Carine de Fame Żel pod prysznic. Mega duża butla 750ml. 
95% składników naturalnych robi wrażenie.
Wyciąg z żurawiny i granatu sprawiał że kąpiel orzeźwiała a nie relaksowała.
18. Kallos Latte Odżywka i szampon do włosów.
Odżywka wręcz stała się ukojeniem dla moich włosów. Używanie jej sprawia niesamowitą rozkosz zmysłów.
Proteiny mleczne wręcz mnie zachwyciły. Włosy gładkie, miękkie, ładnie się układają i rozczesują. Jak dla mnie odkrycie 2014 roku. Z szamponem jest jednak mniej zadowolona. Litr szamponu sprawia, że ciężko go zużyć, choć zapach protein mlecznych zachęcał cały czas.
19. Pilomax.  Regenerujące maski do włosów suchych i zniszczonych. Mega pachnące, niesamowicie potrafią wygładzić włosy i znacznie je nawilżyć.
20. White Flowers Sól do kąpieli z Morza Martwego. Uwielbiam ją, lubię po prostu się w niej moczyć wierząc że składniki odżywcze przenikają do skóry. 
Składniki w niej zawarte robią wrażenie, a skóra po takim Spa faktycznie jest podleczona.
 
21. Blue. Owocowy płyn do kąpieli. Zaciekawił mnie zapach i się skusiłam. Kupiony dosłownie za grosze w Tesco. Po za zapachem cudnie się pieni. 
22. Finale Żel pod prysznic. O zapachu moreli i pomarańczy z samego rana stawił mnie na nogi. Faktycznie zapach pomarańczy potrafi obudzić wszystkie zmysły.

czwartek, 6 listopada 2014

Love Me Green...Organic...Peeling za 79zł...moja opinia...

   Kochane pielęgnacja ciała ostatnio w postach się często pojawiała. Teraz nadszedł czas na zdzieraka i to takiego z wyższej półki. Cena wysoka 79zł. za pojemność 200ml. część z Was zachęci, a część po prostu zniechęci. Na szczęście mój produkt otrzymałam jako upominek na organizowane przeze mnie spotkanie blogerek w Chełmie z okazji Międzynarodowego Dnia Blogera. Na szczęście ciekawość peelingu za taka cenę została zaspokojona. Produkt sięgną już dwa, i będzie niebawem nosił miano pustego opakowania w Projekcie Denko.
Zapraszam na stronę główną Love Me Green:
<a href="ADRES%20STRONY"></a>

Właściwości: Zmysłowy peeling do eksfoliacji skóry ciała. Eliminuje martwe komórki naskórka. Wspomaga odnowę komórkową, poprawia krążenie, sprzyjając eliminacji toksyn, wygładza naskórek, który staje się miękki I delikatny. Daje uczucie świeżości.

Zapach:  Naturalny eteryczny olejek pomarańczowy ma zapach świeżej pomarańczy. Olejek pozyskuje się poprzez proces tłoczenia skórek owoców. W aromaterapii olejek pomarańczowy jest szeroko stosowany ze względu na swe właściwości uspokajające, harmonizujące i stabilizujące układ nerwowy.
Energetyzujący Peeling Do Ciała 1
Sposób użycia:  Na umytą i wilgotną skórę ciała nanieść peeling na całe ciało ze szczególnym uwzględnieniem stóp, łokci i kolan. Masuj ciało okrężnymi ruchami przez kilka minut, po czym dokładnie zmyj skórę. Po użyciu dokładnie zakręcić  zakrętkę. Ze względu na dużą zawartość olejku pomarańczowego produkt może wyciekać jeśli zakrętka nie jest szczelnie dokręcona. Ponieważ może się to zdarzyć podczas transportu, zdecydowaliśmy się na zdecydowaną obniżkę ceny tego produktu.

 Skład: SUCROSE, CAPRYLIC/CAPRIC TRIGLYCERIDE, CITRUS AURANTIUM DULCIS (ORANGE) PEEL OIL*, LIMONENE, SILICA, LAURYL GLUCOSIDE, POLYGLYCERYL-2 DIPOLYHYDROXYSTEARATE, ARGANIA SPINOSA KERNEL OIL*, GLYCERIN, AQUA (WATER), ARGANIA SPINOSA SHELL POWDER*, MELILOTUS OFFICINALIS EXTRACT, CARICA PAPAYA (PAPAYA) FRUIT EXTRACT, POTASSIUM SORBATE, CITRIC ACID, LINALOOL, CITRAL, GERANIOL, COUMARIN

Produkt nie zawiera:
  • parabenów
  • Phenoxyethanol
  • Silikon
  • EDTA
  • Oleje mineralne pochodzące z przemysłu petrochemicznego
  • Etoksylowany produkt 
Zapach otrzymywany na bazie naturalnych wyciągów roślinnych
Produkt testowany dermatologicznie
Nie testowany na zwierzętach
Ocena Aplikacyjna (Użytkowa) nr BDA 13309/13
Produkt posiada certyfikat Ecocert.
Zaczynając od negatywnych cech jakie udało mi się zauważyć w tym produkcie jest niestety ale wadliwe opakowanie. Plastikowy płaski słoik z białą również plastikową zakrętką nie jest w stanie zabezpieczyć oleistej konsystencji. Wielkim minusem jest brak foli zabezpieczającej w środku opakowania. Foliowa osłona całego opakowania nie jest wystarczającym zabezpieczeniem, ponieważ na zgrzewie foli i tak wyciekł produkt. Jak już wspomniałam otrzymałam trzy peelingi dla dziewczyn jako upominki na spotkanie i niestety trzy po prostu popłynęły. Zalewając całą zawartość kartonowego pudełka. Zamawiając go przez internet musimy wziąć pod uwagę kwestię wycieku produktu. Podejrzewam dlatego producent co raz zmniejsza cenę peelingu z 99 na 49.99
Opakowanie dość słabe, ale zawartość to już inna bajka. Cukier zanurzony w przepięknie pachnące składniki: olej arganowy, ekstrakt z papai czy olejek ze słodkich pomarańczy  potrafią zdziałać cuda. Niesamowity aromaterapia zmysłów. Peeling pachnie cudnie, i dość długo utrzymuje się na skórze. Zdecydowanie ją nawilża i wygładza. Zazwyczaj gdy używam takich peelingów po masażu nie zmywam go ciepłą wodą tylko pozostawiam na skórze około pięciu minut by olejki miały czas się wchłonąć i zadziałać.
Ten sposób pielęgnacji polecam, działa niesamowicie nawilżająco pod warunkiem, że zawarte się w nim olejki. Jedyne co mnie jeszcze zastanawia to ostre kanty cukru, którymi możemy podrażnić skórę przy zbyt mocnym nacisku. Delikatność jest tu wskazana. 
Podsumowując peeling gdyby nie szczelne opakowanie byłby na szóstkę.
Mega aromatyczne doznanie z udziałem tego peelingu to coś co każdej z nas przyda się po ciężkim dniu.
Zdecydowanie polecam!

środa, 5 listopada 2014

Jesienne buciki czas zaprezentować...

Kochane dziś szybciutki pościk chwalipięty. Kopiłam kozaki zimowe, w których mogłabym nawet biegać.
Mega wygodne! Przemierzanie odległości w nich nie sprawia żadnego bólu moim stopom. Zazwyczaj miałam z tym problem ponieważ dobór odpowiedniego obuwia graniczy z cudem. A ty proszę za 89zł istne wygodne szaleństwo. Dzięki podwyższonej platformie czuję się i wydaje wyższa. Choć mam 163 cm wzrostu, to lubię się wydłużać za pomocą szpilek.

wtorek, 4 listopada 2014

Pilomax...Szampon głęboko oczyszczający...moja opinia...

Kochane zaczynam serię postów poświęconym produktom firmy Pilomax. Poniższe produkty w pełni zasługują na chwilę by im poświęcić. Mimo, że szampon plącze włosy ma również swoje zalety o których dowiecie się poniżej czytając moją opinię na jego temat. Pozostałe maski i odżywki nie muszę Wam przedstawiać, ze pewne są Wam doskonale znane. Ja wręcz je uwielbiam, za to co pozytywnego robią dla moich niesfornych włosów. 
O odżywkach i masce już niebawem, dziś jedynie szampon gra pierwsze skrzypce.
 DZIAŁANIE: Szampon głęboko oczyszczający WAX do włosów zniszczonych, do stosowania przed maskami WAX. Skutecznie myje włosy i skórę głowy, nawet z nierozpuszczalnych w wodzie silikonów i substancji pozostających po środkach stylizacyjnych. Przygotowuje włosy i skórę głowy na regenerujące działanie masek WAX.
 Szampon oczyszczający do stosowania przed maskami do włosów ciemnych WAX
SKŁADNIKI: PANTENOL, GLICERYNA

BADANIA APLIKACYJNE:
  • 95% badanych potwierdziło bardzo dobre własności myjące,
  • ponad połowa badanych kobiet zaważyła, że szampon Wax ma lepsze właściwości niż inne produkty stosowane wcześniej.
PRODUKT PRZEBADANY DERMATOLOGICZNIE.
NIE ZAWIERA PARABENÓW, SILIKONÓW, MIT, SLS.
BEZPIECZNY DLA WRAŻLIWEJ SKÓRY GŁOWY.
Kochane moje jak otrzymałam ten produkt na jednym ze spotkań blogerskich to się niem cieszyłam. 
Od razu pomyślałam sobie, że przyda mi się szampon który głęboko oczyszcza włosy po wcześniejszych zabiegach pielęgnacyjnych czy kolorystycznych. Już dawno chodził mi po głowie plan rozjaśnienia włosów, i stwierdziłam że ten szampon mi pomoże wypłukać brązowy kolor z włosów. Spodziewałam się, że choć w małym stopniu pigment farby stanie się jaśniejszy lecz tak się nie stało. Kolor się nie zmienił, ale z drugiej strony szampon nie jest stworzony do dekoloryzacji. Oczywiście wymyje wszystkie pozostałości po silikonach i środkach stylizacyjnych. Mimo to zużyłam całą butelkę szamponu po który sięgałam dość niechętnie ponieważ włosy podczas mycia stawały się mega szorstkie i dosłownie przemieniały się w mokrą watę. Takie doznania zniechęcają mnie i to bardzo. Włosy stawały się jak gdyby nie moje. Gdybym nie użyła żadnej odżywki lub maski nie wiem czy mogłabym je rozczesać. Podejrzewam, że jedynie nożyczki rozwiązały by sprawę. Teraz już wiem, że ten szampon współgra z odżywkami i maskami Wax. Po prostu nie ma innej możliwości by pozostawić włosy bez pielęgnacyjnego zabiegu.  Dzięki odżywkom i maskom stan włosów powraca do normy, stają się nawilżone, śliskie a co najważniejsze łatwe w rozczesaniu. Szampon podczas pierwszego mycia raczej mało się pieni, podczas drugiego znacznie szybciej wydziela pianę, i za pewne lepiej działa. 
A co najważniejsze nie przetłuszcza skóry i włosów.
Szampon znajduje się w białej nie przezroczystej butelce, z delikatną czarną szatą graficzną.
Zamykana na klik zakrętka sprawia, ze wydobycie zawartości jest szybkie i łatwe. Konsystencja szamponu jest raczej rzadka przypominająca żelową  i po nachyleniu opakowania pojawia się mały problem z dozowaniem odpowiedniej ilości. Oczywiście całą zakrętkę możne odkręcić, ale kto by się chciał w to bawić. Ja nie. Wolę nim potrząsnąć by szybciej wydobyć produkt, o podobnym do zieleni zabarwieniu. Zapach również delikatny, mało wyczuwalny, ale jak wiadomo mniej chemii, to delikatniejszy i bezpieczniejszy produkt dla nas.
Pojemność szamponu to 200 ml.
 Koszt około 20 zł. 
Czy go kupię? Raczej nie.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...