Za jednymi będę tęsknić, za drugimi nie zakręci mi się łezka. Projekt Denko czas upublicznić.
Bez zbędnego pisania, po prostu Was na nie zapraszam!
1. Oriflame. Kolorek perłowy lecz bardzo naturalny, uparłam się by ją zużyć i zużyłam.
2. Maskara Maybelline New York. Moja ulubiona i nie zastąpiona. Jak dola mnie numer jeden.
3. Iwostin Correctin Sensitia Fluid łagodzący. Lubiłam go, dość często używałam na przemian z innymi fluidami. Mimo dobrej daty ważności i danego czasu po otwarciu niestety woda się oddzieliła od reszty konsystencji. Dobrze, że mi została końcówka nie będzie mi go żal.
4. Łaźnia Agafii. Balsam do włosów. Ochrona koloru. Nie odżywił, nie zregenerował jak obiecał producent. Z moimi włosami nie robił po prostu nic. Po umyciu nie był pomocny przy rozczesaniu.Zawiodłam się i to bardzo.
5. Mamufaktura Apteczna. Olejek arganowy 100% Niesamowicie mi pomógł z suchą skórą łokci i kolan. Zaprzyjaźniłam się z nim, choć nie pachnie tak intensywnie jak np: olejki do włosów Marion.
6. Estetica Vanila Love Słodki romantyczny zapach wanilii z nutka piżma. To mój zapach, mimo że nie jest trwały to mgiełka podbiła moje serce. Wanilia którą uwielbiam i piżmo którego nie raz już chwaliłam stały się moimi zapachowymi ulubieńcami. Mgiełkę kupiłam w Drogerii Natura jako produkt z promocji NA DO WIDZENIA. Teraz jest trudno dostępna. Jak ja zobaczę na drogeryjnej półce na pewno kupię.
7. Loton. Keratin-Repair Odżywka z kompleksem czystej keratyny. Zapach przyjemny, zazwyczaj nanosiłam je na suche włosy tylko dlatego by po prostu pachniały. Podejrzewam, że keratyna w wielki sposób nie pomogła moim włosom. Może gdybym na włosy zaaplikowała kilka litrów było by inaczej.
8. Lirene. Krem ochronny, daktylowy. Daktyle lubię ale zjeść. Krem się sprawdził, dłonie nawilżał lecz zapach daktyla mógłby być bardziej wyczuwalny.
9. Pharmaceris. Lipo - Protect Regeneracyjny krem ochronny. Podczas lata gdy nasze dłonie na urlopie stale moczymy w wodzie krem jest jedynym przyjacielem na zmarszczki dłoni.
Mi pomagał i za to go cenię.
10.Wellness&Beauty Loton do rak z mlekiem migdałowym i ekstraktem z bambusa.
Kosztował 11 zł, ale za ta cenę i ten jego długotrwale utrzymujący się zapach po prostu go uwielbiam.
11. CeCe Med Odżywka do włosów z jedwabiem. Nie raz mi pomogła! Kompres z jej udziałem to zbawienie dla włosów. Mięciutkie, przelewające się przez palce włosy takie najbardziej lubię. Dzięki niej końcówki przestają się puszyć i stają się proste.
12. Marion. Odżywka błyskawiczna. Tak bardzo błyskawiczna, że nie pozostawia po sobie śladu na włosach, oprócz zapachu. Pięknie pachnie, za sam zapach kupie ją ponownie. Dozownik wydobywa cudny dźwięk przy rozpylaniu. Używanie jej to czyta przyjemność.
13. Marion. Jedwabna kuracja dla włosów suchych i mokrych. Pachnie mega przyjemnie po prostu pięknie. Do dziś nie mogę się go nawąchać. Obłędny zapach długo utrzymujący się na włosach. Po spryskiwaniu suchych włosów w nadmiarze stają się szorstkie i tylko w tej kwestii otrzymuje mały minusik.
14. APN Żel pod prysznic. Ekstrakty z acai i guarany mnie nie urzekły. Mimo tego fakty żel do kąpieli spełnił swoją pozytywną rolę.
15. Lirene. Szampańska truskawka niestety lecz chemiczny zapach sprawia, że ta serii nie spełniła moich oczekiwań. Zapach truskawki jednak jest sztuczny.
16. Lirene. Migdałowe mleczko myjące zapach miało dość przyjemny, lecz mógłby być bardziej intensywny. Migdał gdzieś się zgubił w tym żelu. Po kąpieli zapachu na skórze niestety nie czuć. Szkoda! Zawiodłam się!
17. Carine de Fame Żel pod prysznic. Mega duża butla 750ml.
95% składników naturalnych robi wrażenie.
Wyciąg z żurawiny i granatu sprawiał że kąpiel orzeźwiała a nie relaksowała.
18. Kallos Latte Odżywka i szampon do włosów.
Odżywka wręcz stała się ukojeniem dla moich włosów. Używanie jej sprawia niesamowitą rozkosz zmysłów.
Proteiny mleczne wręcz mnie zachwyciły. Włosy gładkie, miękkie, ładnie się układają i rozczesują. Jak dla mnie odkrycie 2014 roku. Z szamponem jest jednak mniej zadowolona. Litr szamponu sprawia, że ciężko go zużyć, choć zapach protein mlecznych zachęcał cały czas.
19. Pilomax. Regenerujące maski do włosów suchych i zniszczonych. Mega pachnące, niesamowicie potrafią wygładzić włosy i znacznie je nawilżyć.
20. White Flowers Sól do kąpieli z Morza Martwego. Uwielbiam ją, lubię po prostu się w niej moczyć wierząc że składniki odżywcze przenikają do skóry.
Składniki w niej zawarte robią wrażenie, a skóra po takim Spa faktycznie jest podleczona.
21. Blue. Owocowy płyn do kąpieli. Zaciekawił mnie zapach i się skusiłam. Kupiony dosłownie za grosze w Tesco. Po za zapachem cudnie się pieni.
22. Finale Żel pod prysznic. O zapachu moreli i pomarańczy z samego rana stawił mnie na nogi. Faktycznie zapach pomarańczy potrafi obudzić wszystkie zmysły.