Kochane wiecie jaka niespodzianka mnie czekała gdy spotkałam się z jedną z koleżanek Anetą. Spotkałyśmy się by pogadać po prostu poplotkować. Często się spotykamy i raczej traktujemy się jak bratnie dusze takie papużki nierozłączki. Od dawna się lubimy i staramy się sobie pomagać jak tylko możemy. Anetka na spotkanie przyniosła a raczej przyciągnęła ze sobą torbę pełną kolorowych produktów. Nie sądziłam, że są dla mnie tym bardziej cała ta ilość. Dwadzieścia dwa kolorowe produkty przywiozła specjalnie dla mnie prosto z półki niemieckiej drogerii DM. Byłam zaskoczona i to bardzo ponieważ nie obchodzę w najbliższym czasie żadnych świąt. A tu taka niespodzianka. Z późniejszych wyjaśnij okazało się, że to małe co nieco za wykonane przeze mnie fruzyrki na wesele kuzynki. W części końcowej postu będziecie mogły przyjrzeć się kręconym cudownym loczkom Anety i jej córki Oli. Nie spodziewałam się takiej niemieckiej niespodzianki, choć nie raz rozmawiałyśmy o produktach Balea. Anetka jak i ja byłyśmy ich strasznie ciekawe więc nie wiedząc co mnie interesuje z Balei asortymentu kupiła mi cały stos.
Ucieszyłam się niesamowicie ponieważ same cudeńka ukazywały się moim oczom jak pojedynczo wyjmowałam je i ustawiałam w rzędzie na stoliku.Zobaczcie co otrzymałam. Niestety niemieckiego nie znam, więc na chwilę obecną nie przetłumaczę Wam szczegółowego tłumaczenia poszczególnych produktów. Część z nich na pewno są Wam dość znane, mi zresztą również. Jeszcze nie miałam okazji ani jednego przetestować więc może mi podpowiecie który mam testować po jako pierwszy.
Mama Aneta i córka Ola.
