poniedziałek, 19 maja 2014
Lemax...
Byłam niesamowicie ucieszona, gdy po tak długim czasie ujrzałam je na półce w osiedlowej drogerii. Możliwe, że dziewczyny Aga, Aneta i Ela przyniosły mi szczęście jak udałyśmy się na wspólne kosmetyczne zakupy zakupy. Wraz z Agą kupiłyśmy identyczne zestawy kolorków. Pomarańcz oraz róż przykuł naszą uwagę tak bardzo, że aż lakiery Lemaxa znalazły się w naszych koszykach. Podobały nam się strasznie, lecz podczas ich używania nie sprawiły mi aż tyle radości. Niestety nie są to kolorki dla mnie. Możliwe, że powodem jest fakt, że jaskrawość kolorów jest dla mnie zbyt jasna. Kolorki są piękne, lecz mój gust mówi im Nie! Paznokcie prezentują się pięknie, kolory robią furorę wśród koleżanek, lecz nie są to kolorki dla mnie. Z wielką chęcią oddam je podczas kolejnego rozdania. Może akurat ktoś je bardziej polubi.Utrzymują się jedynie dwa dni, później zaczynają się ścierać. Oczywiście dwie warstwy to podstawa do uzyskania intensywnego odcienia. Na szczęście schnie szybko. Co jest wielkim plusem za tak niską cenę 3 zł.
niedziela, 18 maja 2014
18 maj...Urodziny Świętego Jana Pawła II...
Powiem Wam szczerze, że kocham maj. Zawsze go uważałam, za pełen nadziei miesiąc.
Rośliny, zwierzęta budzą się do życia. A dziś 18 maja Św. Jan Paweł II miałby urodziny.
Cała Polska by się cieszyła razem z nim...
I kto wie może tam w niebie wszyscy z tego faktu się cieszą...
sobota, 17 maja 2014
Subtelne rozświetlenie...FM...Make Up...moja opinia...
Kochane deszczowa sobota kolejny raz popsuła mi plany. Mimo, że w całej Polsce pada deszcz to starałam się wierzyć, że tym razem zaświeci słonko i sobotnie plany nie ulegną zmianie. Dziś miałam pójść do sklepu Orsay by zrealizować bon rabatowy, który otrzymałam za założenie karty zniżkowej. Choć taka pogoda nie zachęca do zakupów i spacerowania po galerii to i tak tam pójdę i mam nadzieję że coś ciekawego znajdę. A dziś zaprezentuję Wam kuleczki subtelnie rozświetlające firmy FM

Kilka słów od producenta:
- wielokolorowe perełki nadają skórze efekt subtelnego rozświetlenia, stanowiąc idealne wykończenie makijażu
- harmonijne połączenie kilku kolorów podkreśla naturalne piękno cery: fioletowy – ożywia jej koloryt, zielony – maskuje zaczerwienienia, różowy – tuszuje oznaki zmęczenia, biały – dodaje blasku, a brzoskwiniowy – nadaje ciepły odcień
- formuła została wzbogacona o olej arganowy, który intensywnie nawilża i regeneruje skórę, zapewniając jej miękkość i gładkość
- witamina E o działaniu antyoksydacyjnym dba o elastyczność skóry
- sprawdza się zarówno przy makijażu dziennym, jak i wieczorowym
- odpowiedni do każdego rodzaju skóry
- dostępny z czarną gąbeczką
Pierwszy raz zetknęłam się z subtelnie rozświetlającymi kuleczkami. Pierwsze pozytywne wrażenie wywarły już na mnie gdy wyjęłam je z papierowego kartonika. Słoiczek choć plastikowy z czarną zakładką
i przezroczystym spodem przez które widoczny jest blask kuleczek. Całość słoiczka jest dość stabilna a zakrętka szczelnie zamknięta. Kuleczki dodatkowo zabezpiecza przezroczysta folia oraz puchowy aplikator w formie miękkiej gąbki. Różowy, mięciutki, przemiły w dotyku z dołączoną dodatkowo kokardką. Kokardka służy jako chwytnik, dzięki której aplikacja staje się ułatwiona.
Przechodząc do recenzji kuleczek, znajdują się one w pięciu świecących się kolorkach.
fioletowy – ożywia jej koloryt
zielony – maskuje zaczerwienienia
różowy – tuszuje oznaki zmęczenia
biały – dodaje blasku
brzoskwiniowy – nadaje ciepły odcień
Posiadają niesamowite kolorki. Pierwszy raz nakładałam na policzki fioletowy odcień połączony z innymi ciepłymi odcieniami. Kulki są dość miękkie, więc by uzyskać świecącą powierzchnię na cerze nie trzeba ich kilkukrotnie aplikować, ale jednak trzeba z nimi uważać ponieważ można je zgnieść poprzez mocniejszy nacisk.
Świecące drobinki odświeżają oraz nadają skórze zdrowy koloryt. Idealnie nadają się na wieczorowe makijaże gdy chcemy rozświetlić makijaż. Choć efekt nie utrzymuje się zbyt długo i po kilku godzinach kolejny raz trzeba je aplikować. Nie są to kulki matowe, raczej mienią się w promieniach słońca. Dla osób zaczynających przygodę z makijażem są wręcz idealne, ponieważ nałożenie większej ilości nie spowoduje efektu maski. Bez problemu w większej ilości można je aplikować. Osobom poszukujących matowego wykończenia makijażu te kulki się nie sprawdzą. Służą jako rozświetlasz w pochmurny dzień, lecz efekt jest bardzo delikatny. Można je nakładać na całą twarz Pachną cudnie, są perfumowane. Zapach jest delikatny lecz na buzi utrzymujący się dość długo.
Cena: 49,90
Pojemność: 18g
Dostępność: Drogerie
piątek, 16 maja 2014
Nafta kosmetyczna z atomizerem...Anna...moja opinia...
Kochane moje! Dziś powiem Wam szczerze, że zanim zaczęłam pisać bloga w większy stopniu moją uwagę przykuwały składniki chemiczne z których zostały wyprodukowane. Na dzisiejszy dzień gdy tylko wezmę do dłoni nowy produkt sprawdzam z jakich składników został wyprodukowany. Nauczyłam się kilku składników szkodliwych, toksycznych czy rakotwórczych po prostu unikać. Omijałam opakowania na których znajdowały się takie składniki jak Paraffinum Liquidum, Parabeny, SLS oraz SLES. Choć Wiem, że nie zawsze da się ich uniknąć. Gdy zgodziłam się na testowanie nafty kosmetycznej z firmy Anna doskonale wiedziałam co się będzie w niej kryło. O tym czy warto było się jej bać przekonacie się po niżej.


Od producenta: Jest znana od wielu lat jako naturalny środek do pielęgnacji włosów oraz
jako środek leczniczy zwalczający dolegliwości skóry głowy i włosów,
posiada właściwości odżywcze.
Nafta którą posiadamy jest jedną z najlepszych na świecie. Pochodzi z
Karpat - terenów górskich, czystych ekologicznie. Po wydobyciu poddawana
jest wielokrotnej destylacji. Najczęstszą dolegliwością, która nas nęka jest łupież. W Polsce według
danych naszej firmy boryka się z nim ponad połowa mieszkańców.
Dolegliwość ta polega na łuszczeniu się naskórka głowy. Zdrowa skóra
odnawia się co 28 dni. Młode komórki powstają w głębszych warstwach
skóry i przesuwają się ku górze. Skóra stara się zrobić miejsce młodym
komórkom na powierzchni - wówczas widzimy białe spadające płaty. Mimo
wszystko łupież można pokonać stosując systematycznie naftę kosmetyczną
do włosów.
Przyjrzyjmy się bliżej Paraffinum Liquidum
- substancja pochodzenia chemicznego
- bardzo często wykorzystywana w kosmetyce
- pozyskiwana w procesie destylacji ropy naftowej.
- występuje w większości kosmetyków, gdyż jest tania i łatwo dostępna.
- ułatwia rozczesywanie i zapobiega elektryzowaniu się włosów
- nawilża, wygładza, powoduje efekt lśniących włosów
- na skórze pozostawia tłusty filtr trudno do usuniencie
- odkłada się na skórze
- zatyka pory
- wzmacnia cebulki i zapobiega ich wypadaniu
- powoduje starzenie się skóry
- wspomaga powstawanie zaskórników
- uniemożliwia swobodne wydobycie serum na powierzchnie skóry
- zapobiega odparowaniu wody z powierzchni skóry
Moja opinia:
Opakowanie: Plastikowa 100g butelka z wygodnym do użycia atomizerem i biopierwiastkami, który spisuje się w tej kwestii wręcz genialnie. Dzięki niemu spryskujemy włosy, a nie jak w przypadkach butelek bez atomizera dozujemy odpowiednią ilość na dłoń. A jak wiadomo kontakt ze skórą nafty nie jest wskazany.
Działanie: Tak jak podpowiada nam producenta nakłada się ją na 10 minut przed myciem włosów. I tak dokładnie robiłam. Co drugie mycie spryskiwałam nią suche włosy licząc na poprawę ich stanu. Ponieważ posiadam włosy suche na końcach liczyłam, że ich stan znacznie się poprawi. Starałam się by każdy włos był nasiąknięty preparatem. Czekałam około 10 minut i zmywałam szamponem. Nie zawsze było to łatwe. Za każdym razem nakładałam odżywkę, ponieważ włosy były szorstkie. Początki były trudne ponieważ nie każdy szampon radził sobie ze zmyciem nafty. Zdecydowanie lepiej mi szło nakładanie maseczki zawierającej naftę, żółtka oraz odrobinę odżywki by zapach nafty zminimalizować.
Włosy po zabiegu są gładkie, miękkie, łatwe do ułożenia i lecz niesforne. Stały się lejące i raczej sypkie. Na szczęście końcówki włosów się wyprostowały i stały się znacznie nawilżone. Nie były już tak suche jak wcześniej. Zabieg maseczki wykonywałam raz w tygodniu i to był dobry pomysł ponieważ nie obciążyłam włosów przez co nie stawały się przetłuszczone. Ponieważ włosy mam farbowane rozczesywanie ich również stało się łatwiejsze. Niestety nafta nie wpłynęła na wypadanie włosów, jak wypadały tak wciąż wypadają. Nie zauważyłam by włosy rosły szybciej lecz jestem zdania, że pojawiło się wiele malutkich włosków. Z czego jestem zadowolona. Nie przyjemny zapach nafty na początku mnie odstraszał. Nie przyjemny zapach potrafił zniechęcić. Mimo tego ją stosowałam. Podobno gorzki lek najlepiej leczy. Nie zawsze zapach gra główną rolę. Zdecydowanie ważniejsze stało się nawilżenie oraz eliminowanie suchych włosów i dzięki nafcie się tak stało. Oczywiście włosy nie stały się mega nawilżone, suchość końcówek co chwilę wraca.
Cena: 10 zł
Pojemność: 100g
Dostępność: Drogerie, Apteki
czwartek, 15 maja 2014
Upolowane perełki w ogólnopolskiej promocji zniżkowej...
Witam Was kochane dziewczyny i chłopaki!
Wiele z Was już upubliczniło swoje zakupy w ogólnopolskiej promocji zniżkowej w największych drogeriach Naturze, Rossmannie czy Hebe. Ja właśnie na spokojnie się zabrałam się do tego postu dopiero dziś. I z przerażeniem spoglądałam na prezentowane przeze mnie produkty. W poniższym gronie znajdują się nie tylko zakupione podczas promocji perełki.
Nie dawno otrzymałam przesyłkę z firmy LaRosa, w której otrzymałam trzy pędzelki do makijażu. Już dawno polowałam na solidne pędzle i w ostateczności wybrałam pędzle LaRosa. Oczywiście kuszą mnie pędzle Hakuro, ale to już inna cenowo bajka. Na chwilę obecną testuje te i jak na razie spisują się świetnie. Zastanawiam co się z nimi będzie działo po pierwszej kąpieli. Mam nadzieje, że nic im się nie stanie. Kolejnymi perełkami stały się lakiery do paznokci z firmy Lemax. Tak bardzo niedostępne w moim mieście. Gdy je zobaczyłam od razu po nie sięgnęłam. Pozostałe produkty upolowałam podczas promocji w Rossmannie i Naturze. Czerwień z Rimmela mam obecnie na paznokciach i powiem Wam, że jest niesamowita. Ognista, intensywna czerwień która każda z Was na pewno pokocha.
Wibo Summer
Extreme Nasil nr. 532
Rimmel 60
Second 4042
Essence
Colour&Go
Essence
Effect 14 Flash Powder piaskowa formuła
Lovely
Gloss Like Gel 90
Lovely
Baltic Sand 9 piaskowa faktura
Lovely Baltic Sand 5 piaskowa faktura
Lemax Dzbanek – róż
Lemax Hot Mini – pomarańcz
Lemax Hot Mini – róż
Essence Cienie do
brwi
Rimmel Pomadka do ust Asia 077
Essence Pomadka
do ust On The Catwalk! 04
Wibo Eliksir
01 04 07
Pędzelek do blenderowania cieni Smokey Eses
Pędzelki La Rosa
- 7766 Eyeshadow Brush
- 7537 Make Up Brush
- 5267 Double Make Up Brush
wtorek, 13 maja 2014
Jaki prezent dla kobiety?
W ostatnim czasie stały się modne publikacje własnych wpisów na różnorodnych portalach społecznościowych. Katarina555 również podąża za fenomenem modowym. Część swoich wpisów publikuję na Bangla.pl, Kobieta Pisze oraz CrystalCiTY.
I właśnie dziś skieruję Waszą uwagę na firmę CrystalCiTY.pl/ dzięki której kolejny raz otrzymałam przepiękną statuetkę. I to właśnie na blogu http://blog.crystalcity.pl/ publikuję swoje wpisy zanim umieszczę je na moim blogu. W zakładce BLOG macie możliwość zapoznać się z moją recenzją statuetek, ale również przeczytać opinie innych blogowiczek współpracujących z tą firmą. Zapraszam do lektury serdecznie.
A teraz zapraszam na moją opinię poświęconą statuetce.
Goździki za czasów
PRL-u stanowiły wielki symbol uznania wobec kobiet. Powoli czasy się
zmieniają, a żywe kwiaty zostają zastąpione sztucznymi lub magicznie
uwiecznionymi w szkle. Pracownicy CrystalCiTY
są profesjonalistami w tworzeniu tego typu dzieł. Jak wiadomo młodość
przemija, jak i również urok żywych kwiatów z dnia na dzień zanika.
Jednak dzięki produktom z CrystalCiTY jesteśmy w stanie zatrzymać piękne chwile na długie, długie lata.
Dlatego dziś zdradzę Wam sekret na upamiętnienie najpiękniejszych chwil.
Nie znam kobiety, która nie kochałaby żywych, intensywnie pachnących i kolorowych kwiatów. Każda z nas uwielbia je otrzymywać.
Kochamy je mieć blisko podczas naszych kobiecych świąt. Cieszą nasze oko
przez długie chwile do czasu jak ich urok zacznie przemijać. Wówczas
nieuniknione jest rozstanie z nimi. Dlatego też upominek w formie
statuetki wykonanej techniką 3D sprawi, że takie smutne chwile nigdy nie
nadejdą, a urok umieszczonych w nich kwiatach będzie cieszył przez
długie lata. Firma dołożyła wszelkich starań by prawdziwe piękno żywych
kwiatów było żywe również w statuetce.
Już około miesiąc otrzymana statuetka od firmy CristalCiTY
cieszy moje oczy jak i moich gości. Wiele osób się nią zachwycało, w
szczególności wykonaniem oraz magicznym trójwymiarowym goździkiem,
któremu z każdej strony można było się przyjrzeć dostrzegając każdy jego
szczegół.
Statuetka ma wymiary 15x5x5 cm i
choć nie jest duża, to urok jaki wokół siebie rozsiewa jest olbrzymi.
Pod wkomponowanym kwiatem, każdy zainteresowany zakupem statuetki może
za pomocą konfiguratora krok po kroku w szybki i łatwy sposób umieścić
własną dedykację lub wierszyk. Ja wybrałam kilka słów, które
odzwierciedlają to co czuję...
MOJE SERCE
NALEŻY DO CIEBIE.
TERAZ I ZAWSZE.
NALEŻY DO CIEBIE.
TERAZ I ZAWSZE.
Oczywiście każdy
dowolnie może dopasować dedykację według własnego uznania i przez długie
lata się nią cieszyć. Moja jak widzicie stoi na komodzie w salonie.
Wieczorami włączam podstawkę LED, która rozpromienia swoim blaskiem
najciemniejszą część salonu i sprawia, że staje bardzo magiczna.
Tak, wiem, dla części z Was jest to
kolejny gadżet, ale powiedzcie same czyż nie prezentuje się uroczo? Moim
zdaniem, jako okolicznościowy prezent będzie się spisywał wręcz
genialnie. Tym bardziej, że prezent wykonany ze szkła od lat jest bardzo
modnym i docenianym dodatkiem do wystroju salonów i sypialni.
A tak statuetka prezentuje się z włączoną podstawką.
poniedziałek, 12 maja 2014
Spotkanie blogerek w Puławach...Upominki od sponsorów...
Kochane korzystając z chwili czasu udało mi się uporządkować upominki zn sobotniego spotkania blogerek w Puławach. Nie sądziłam, że aż tyle przyniosłam do domu. Całkiem spora grupa się uzbierała. A wszystko dzięki Marzence i Monice. Kochane już to mówiłam, ale powiem jeszcze raz spisałyście się na medal.










Po spotkaniu udałam się do najnowszej galerii Atrium Felicity w Lublinie i tam zakupiłam poniższe produkty.
- Kallos Latte Szampon do włosów z wyciągiem proteiny mlecznej. Polowałam na ten szampon długie miesiące. Niestety znalezienie go graniczyło z cudem.
- Gloria Woda brzozowa. Wiem, że jedna butelka nie wpłynie na kondycje włosów, lecz przetestować ją musiałam.
Autor:
katarina555
o
poniedziałek, maja 12, 2014
33 komentarze:
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety:
APN Cosmetics,
Biały Jeleń,
BioGarden,
Chenice,
Coloris,
Crine de Farme,
Laura Conti,
Natko,
Nikwax,
Oillan,
Paese,
Pierre Rene,
Pilomax,
Quilibra,
Soraya,
Velvetic
Subskrybuj:
Posty (Atom)









