niedziela, 9 listopada 2014

Barwa...Szampon Skrzyp polny...moja opinia...

Witam Was moi kochani!
Za pewne cieszycie się, że mamy niedzielę choć pogoda o nas dziś zapomniała. Mgła, brak słońca i mżawka potrafią sprawić, że niedziela stanie się nie do zniesienia. W moim przypadku tak jest. Jedyny dzień wolny, a tu taką nie ciekawą niespodziankę sprawiła nam aura jesieni. Nic mi dziś innego nie pozostało jedynie zrobić prze szperkę na waszych blogach. Za komentowanie wezmę się za chwilę, jak tylko przeleję kilka zdań na temat szamponu którego głównym składnikiem jest skrzyp polny produkcji firmy Barwa.
Zapraszam na stronę główną Barwy:
Skład: Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Lauramidopropyl Betaine, Cocamide DEA, PEG-75 Lanolin, Sodium Chloride, Cocamidopropylamine Oxide, Hydrolyzed Keratin, Propylene Glycol, Equisetum Arvense Leaf Extract, Citric Acid, Parfum, 2-Bromo-2-Nitropropane-1,3-Diol, Benzyl Salicylate, CI 19140, CI 42080, CI 15985.
Jako wstęp powiem Wam małą anegdotę zdradzając fakt, że moi rodzice również używali produktów Barwy. Otóż ta firma świetnie prosperuje od 1949 roku. I od tam tych lat rozwija się w szybkim tempie. 
Obecnie będąc kolejnym pokoleniem również stosuje produkty Barwy. Kremy do rąk, balsamy do ciała czy szampony nie są mi obce. Dziś swoją i Waszą uwagę skupię na szamponie przeznaczonym do włosów wypadających.

Kochane czy jest to szampon dla mnie? Otóż jeszcze kilka tygodni temu tak, obecnie już nie. Jeszcze gdy miałam farbowane włosy na brąz, szampon był dla mnie łagodnym i dość skutecznym szamponem. Nie obciążał, ani nie wywoływał łupieżu.  Nie miałam problemu z ich rozczesaniem, włosy fajnie się układały lecz wciąż puszyły. Teraz gdy poprzez rozjaśnianie włosów poprzez pasemka moje włosy zmieniły kolor i strukturę szampon stał się nie odpowiedni. Podczas mycia strasznie plącze mi włosy, które bez odżywki czy maski raczej bym nie rozczesała. Włosy stają się mega piszczące tak jak byśmy przeciągnęły mokrym palcem po szybie. Dźwięk płaczących włosów odstrasza mnie od tego produktu.  Stwierdziłam, że włosy rozjaśnione i ten szampon nie współgrają razem. Wcześniej przy brązowych włosach spisywał się po prostu świetnie i dlatego skusiłam się na kolejną butelkę, który w składzie ma skrzyp polny.  Skrzyp jest drogocennym składnikiem, który znacznie poprawia stan włosów. Dlatego też kusi mnie nie raz gdy widzę go w składzie tabletek czy produktów. Niestety obecnie przy moich włosach używanie tego szamponu nie jest wskazane. Ubolewam nad tym strasznie. Niestety włosy jesienią mi każdego roku wypadają, więc pogodziłam się z tym faktem i szampon raczej w tej kwestii mi nie pomoże. Zapach ziołowy bardzo lubiłam, choć na włosach po wysuszeniu nie był już wyczuwalny. Konsystencja również odpowiednia, dość płynna, a poprzez przezroczystą 250 ml. butelkę można sprawdzać jej zawartość. Dozownika brak, przelewamy szampon bezpośrednio z otworu bezpośrednio na dłoń. Koszt szamponu to jedyne 3.50. Podejrzewam, że dla osób które nie farbują włosów będzie świetnie się sprawdzał, więc do dzieła dziewczyny za taka cenę warto to sprawdzić.

sobota, 8 listopada 2014

Projekt Denko...Zapraszam...

Za jednymi będę tęsknić, za drugimi nie zakręci mi się łezka. Projekt Denko czas upublicznić.
Bez zbędnego pisania, po prostu Was na nie zapraszam!

 1. Oriflame. Kolorek perłowy lecz bardzo naturalny, uparłam się by ją zużyć i zużyłam.
 2. Maskara Maybelline New York. Moja ulubiona i nie zastąpiona. Jak dola mnie numer jeden.
3. Iwostin Correctin Sensitia Fluid łagodzący. Lubiłam go, dość często używałam na przemian z innymi fluidami. Mimo dobrej daty ważności i danego czasu po otwarciu niestety woda się oddzieliła od reszty konsystencji. Dobrze, że mi została końcówka nie będzie mi go żal.
4. Łaźnia Agafii. Balsam do włosów. Ochrona koloru. Nie odżywił, nie zregenerował jak obiecał producent. Z moimi włosami nie robił po prostu nic. Po umyciu nie był pomocny przy rozczesaniu.Zawiodłam się i to bardzo.
5. Mamufaktura Apteczna. Olejek arganowy 100% Niesamowicie mi pomógł z suchą skórą łokci i kolan. Zaprzyjaźniłam się z nim, choć nie pachnie tak intensywnie jak np: olejki do włosów Marion.
 6. Estetica Vanila Love Słodki romantyczny zapach wanilii z nutka piżma. To mój zapach, mimo że nie jest trwały to mgiełka podbiła moje serce. Wanilia którą uwielbiam i piżmo którego nie raz już chwaliłam stały się moimi zapachowymi ulubieńcami. Mgiełkę kupiłam w Drogerii Natura jako produkt z promocji NA DO WIDZENIA. Teraz jest trudno dostępna. Jak ja zobaczę na drogeryjnej półce na pewno kupię.
7. Loton. Keratin-Repair Odżywka z kompleksem czystej keratyny. Zapach przyjemny, zazwyczaj nanosiłam je na suche włosy tylko dlatego by po prostu pachniały. Podejrzewam, że keratyna w wielki sposób nie pomogła moim włosom. Może gdybym na włosy zaaplikowała kilka litrów było by inaczej.
8. Lirene. Krem ochronny, daktylowy. Daktyle lubię ale zjeść. Krem się sprawdził, dłonie nawilżał lecz zapach daktyla mógłby być bardziej wyczuwalny.
9. Pharmaceris. Lipo - Protect Regeneracyjny krem ochronny. Podczas lata gdy nasze dłonie na urlopie stale moczymy w wodzie krem jest jedynym przyjacielem na zmarszczki dłoni. 
Mi pomagał i za to go cenię.
10.Wellness&Beauty Loton do rak z mlekiem migdałowym i ekstraktem z bambusa.
Kosztował 11 zł, ale za ta cenę i ten jego długotrwale utrzymujący się zapach po prostu go uwielbiam.
11. CeCe Med Odżywka do włosów z jedwabiem. Nie raz mi pomogła! Kompres z jej udziałem to zbawienie dla włosów. Mięciutkie, przelewające się przez palce włosy takie najbardziej lubię. Dzięki niej końcówki przestają się puszyć i stają się proste.
 12. Marion. Odżywka błyskawiczna. Tak bardzo błyskawiczna, że nie pozostawia po sobie śladu na włosach, oprócz zapachu.  Pięknie pachnie, za sam zapach kupie ją ponownie. Dozownik wydobywa cudny dźwięk przy rozpylaniu. Używanie jej to czyta przyjemność.
 13. Marion. Jedwabna kuracja dla włosów suchych i mokrych. Pachnie mega przyjemnie po prostu pięknie. Do dziś nie mogę się go nawąchać. Obłędny zapach długo utrzymujący się na włosach. Po spryskiwaniu suchych włosów w nadmiarze stają się szorstkie i tylko w tej kwestii otrzymuje mały minusik.
14. APN Żel pod prysznic. Ekstrakty z acai i guarany mnie nie urzekły. Mimo tego fakty żel do kąpieli spełnił swoją pozytywną rolę.
15. Lirene. Szampańska truskawka niestety lecz chemiczny zapach sprawia, że ta serii nie spełniła moich oczekiwań. Zapach truskawki jednak jest sztuczny.
16. Lirene. Migdałowe mleczko myjące zapach miało dość przyjemny, lecz mógłby być bardziej intensywny. Migdał gdzieś się zgubił w tym żelu. Po kąpieli zapachu na skórze niestety nie czuć. Szkoda! Zawiodłam się!
17. Carine de Fame Żel pod prysznic. Mega duża butla 750ml. 
95% składników naturalnych robi wrażenie.
Wyciąg z żurawiny i granatu sprawiał że kąpiel orzeźwiała a nie relaksowała.
18. Kallos Latte Odżywka i szampon do włosów.
Odżywka wręcz stała się ukojeniem dla moich włosów. Używanie jej sprawia niesamowitą rozkosz zmysłów.
Proteiny mleczne wręcz mnie zachwyciły. Włosy gładkie, miękkie, ładnie się układają i rozczesują. Jak dla mnie odkrycie 2014 roku. Z szamponem jest jednak mniej zadowolona. Litr szamponu sprawia, że ciężko go zużyć, choć zapach protein mlecznych zachęcał cały czas.
19. Pilomax.  Regenerujące maski do włosów suchych i zniszczonych. Mega pachnące, niesamowicie potrafią wygładzić włosy i znacznie je nawilżyć.
20. White Flowers Sól do kąpieli z Morza Martwego. Uwielbiam ją, lubię po prostu się w niej moczyć wierząc że składniki odżywcze przenikają do skóry. 
Składniki w niej zawarte robią wrażenie, a skóra po takim Spa faktycznie jest podleczona.
 
21. Blue. Owocowy płyn do kąpieli. Zaciekawił mnie zapach i się skusiłam. Kupiony dosłownie za grosze w Tesco. Po za zapachem cudnie się pieni. 
22. Finale Żel pod prysznic. O zapachu moreli i pomarańczy z samego rana stawił mnie na nogi. Faktycznie zapach pomarańczy potrafi obudzić wszystkie zmysły.

czwartek, 6 listopada 2014

Love Me Green...Organic...Peeling za 79zł...moja opinia...

   Kochane pielęgnacja ciała ostatnio w postach się często pojawiała. Teraz nadszedł czas na zdzieraka i to takiego z wyższej półki. Cena wysoka 79zł. za pojemność 200ml. część z Was zachęci, a część po prostu zniechęci. Na szczęście mój produkt otrzymałam jako upominek na organizowane przeze mnie spotkanie blogerek w Chełmie z okazji Międzynarodowego Dnia Blogera. Na szczęście ciekawość peelingu za taka cenę została zaspokojona. Produkt sięgną już dwa, i będzie niebawem nosił miano pustego opakowania w Projekcie Denko.
Zapraszam na stronę główną Love Me Green:
<a href="ADRES%20STRONY"></a>

Właściwości: Zmysłowy peeling do eksfoliacji skóry ciała. Eliminuje martwe komórki naskórka. Wspomaga odnowę komórkową, poprawia krążenie, sprzyjając eliminacji toksyn, wygładza naskórek, który staje się miękki I delikatny. Daje uczucie świeżości.

Zapach:  Naturalny eteryczny olejek pomarańczowy ma zapach świeżej pomarańczy. Olejek pozyskuje się poprzez proces tłoczenia skórek owoców. W aromaterapii olejek pomarańczowy jest szeroko stosowany ze względu na swe właściwości uspokajające, harmonizujące i stabilizujące układ nerwowy.
Energetyzujący Peeling Do Ciała 1
Sposób użycia:  Na umytą i wilgotną skórę ciała nanieść peeling na całe ciało ze szczególnym uwzględnieniem stóp, łokci i kolan. Masuj ciało okrężnymi ruchami przez kilka minut, po czym dokładnie zmyj skórę. Po użyciu dokładnie zakręcić  zakrętkę. Ze względu na dużą zawartość olejku pomarańczowego produkt może wyciekać jeśli zakrętka nie jest szczelnie dokręcona. Ponieważ może się to zdarzyć podczas transportu, zdecydowaliśmy się na zdecydowaną obniżkę ceny tego produktu.

 Skład: SUCROSE, CAPRYLIC/CAPRIC TRIGLYCERIDE, CITRUS AURANTIUM DULCIS (ORANGE) PEEL OIL*, LIMONENE, SILICA, LAURYL GLUCOSIDE, POLYGLYCERYL-2 DIPOLYHYDROXYSTEARATE, ARGANIA SPINOSA KERNEL OIL*, GLYCERIN, AQUA (WATER), ARGANIA SPINOSA SHELL POWDER*, MELILOTUS OFFICINALIS EXTRACT, CARICA PAPAYA (PAPAYA) FRUIT EXTRACT, POTASSIUM SORBATE, CITRIC ACID, LINALOOL, CITRAL, GERANIOL, COUMARIN

Produkt nie zawiera:
  • parabenów
  • Phenoxyethanol
  • Silikon
  • EDTA
  • Oleje mineralne pochodzące z przemysłu petrochemicznego
  • Etoksylowany produkt 
Zapach otrzymywany na bazie naturalnych wyciągów roślinnych
Produkt testowany dermatologicznie
Nie testowany na zwierzętach
Ocena Aplikacyjna (Użytkowa) nr BDA 13309/13
Produkt posiada certyfikat Ecocert.
Zaczynając od negatywnych cech jakie udało mi się zauważyć w tym produkcie jest niestety ale wadliwe opakowanie. Plastikowy płaski słoik z białą również plastikową zakrętką nie jest w stanie zabezpieczyć oleistej konsystencji. Wielkim minusem jest brak foli zabezpieczającej w środku opakowania. Foliowa osłona całego opakowania nie jest wystarczającym zabezpieczeniem, ponieważ na zgrzewie foli i tak wyciekł produkt. Jak już wspomniałam otrzymałam trzy peelingi dla dziewczyn jako upominki na spotkanie i niestety trzy po prostu popłynęły. Zalewając całą zawartość kartonowego pudełka. Zamawiając go przez internet musimy wziąć pod uwagę kwestię wycieku produktu. Podejrzewam dlatego producent co raz zmniejsza cenę peelingu z 99 na 49.99
Opakowanie dość słabe, ale zawartość to już inna bajka. Cukier zanurzony w przepięknie pachnące składniki: olej arganowy, ekstrakt z papai czy olejek ze słodkich pomarańczy  potrafią zdziałać cuda. Niesamowity aromaterapia zmysłów. Peeling pachnie cudnie, i dość długo utrzymuje się na skórze. Zdecydowanie ją nawilża i wygładza. Zazwyczaj gdy używam takich peelingów po masażu nie zmywam go ciepłą wodą tylko pozostawiam na skórze około pięciu minut by olejki miały czas się wchłonąć i zadziałać.
Ten sposób pielęgnacji polecam, działa niesamowicie nawilżająco pod warunkiem, że zawarte się w nim olejki. Jedyne co mnie jeszcze zastanawia to ostre kanty cukru, którymi możemy podrażnić skórę przy zbyt mocnym nacisku. Delikatność jest tu wskazana. 
Podsumowując peeling gdyby nie szczelne opakowanie byłby na szóstkę.
Mega aromatyczne doznanie z udziałem tego peelingu to coś co każdej z nas przyda się po ciężkim dniu.
Zdecydowanie polecam!

środa, 5 listopada 2014

Jesienne buciki czas zaprezentować...

Kochane dziś szybciutki pościk chwalipięty. Kopiłam kozaki zimowe, w których mogłabym nawet biegać.
Mega wygodne! Przemierzanie odległości w nich nie sprawia żadnego bólu moim stopom. Zazwyczaj miałam z tym problem ponieważ dobór odpowiedniego obuwia graniczy z cudem. A ty proszę za 89zł istne wygodne szaleństwo. Dzięki podwyższonej platformie czuję się i wydaje wyższa. Choć mam 163 cm wzrostu, to lubię się wydłużać za pomocą szpilek.

wtorek, 4 listopada 2014

Pilomax...Szampon głęboko oczyszczający...moja opinia...

Kochane zaczynam serię postów poświęconym produktom firmy Pilomax. Poniższe produkty w pełni zasługują na chwilę by im poświęcić. Mimo, że szampon plącze włosy ma również swoje zalety o których dowiecie się poniżej czytając moją opinię na jego temat. Pozostałe maski i odżywki nie muszę Wam przedstawiać, ze pewne są Wam doskonale znane. Ja wręcz je uwielbiam, za to co pozytywnego robią dla moich niesfornych włosów. 
O odżywkach i masce już niebawem, dziś jedynie szampon gra pierwsze skrzypce.
 DZIAŁANIE: Szampon głęboko oczyszczający WAX do włosów zniszczonych, do stosowania przed maskami WAX. Skutecznie myje włosy i skórę głowy, nawet z nierozpuszczalnych w wodzie silikonów i substancji pozostających po środkach stylizacyjnych. Przygotowuje włosy i skórę głowy na regenerujące działanie masek WAX.
 Szampon oczyszczający do stosowania przed maskami do włosów ciemnych WAX
SKŁADNIKI: PANTENOL, GLICERYNA

BADANIA APLIKACYJNE:
  • 95% badanych potwierdziło bardzo dobre własności myjące,
  • ponad połowa badanych kobiet zaważyła, że szampon Wax ma lepsze właściwości niż inne produkty stosowane wcześniej.
PRODUKT PRZEBADANY DERMATOLOGICZNIE.
NIE ZAWIERA PARABENÓW, SILIKONÓW, MIT, SLS.
BEZPIECZNY DLA WRAŻLIWEJ SKÓRY GŁOWY.
Kochane moje jak otrzymałam ten produkt na jednym ze spotkań blogerskich to się niem cieszyłam. 
Od razu pomyślałam sobie, że przyda mi się szampon który głęboko oczyszcza włosy po wcześniejszych zabiegach pielęgnacyjnych czy kolorystycznych. Już dawno chodził mi po głowie plan rozjaśnienia włosów, i stwierdziłam że ten szampon mi pomoże wypłukać brązowy kolor z włosów. Spodziewałam się, że choć w małym stopniu pigment farby stanie się jaśniejszy lecz tak się nie stało. Kolor się nie zmienił, ale z drugiej strony szampon nie jest stworzony do dekoloryzacji. Oczywiście wymyje wszystkie pozostałości po silikonach i środkach stylizacyjnych. Mimo to zużyłam całą butelkę szamponu po który sięgałam dość niechętnie ponieważ włosy podczas mycia stawały się mega szorstkie i dosłownie przemieniały się w mokrą watę. Takie doznania zniechęcają mnie i to bardzo. Włosy stawały się jak gdyby nie moje. Gdybym nie użyła żadnej odżywki lub maski nie wiem czy mogłabym je rozczesać. Podejrzewam, że jedynie nożyczki rozwiązały by sprawę. Teraz już wiem, że ten szampon współgra z odżywkami i maskami Wax. Po prostu nie ma innej możliwości by pozostawić włosy bez pielęgnacyjnego zabiegu.  Dzięki odżywkom i maskom stan włosów powraca do normy, stają się nawilżone, śliskie a co najważniejsze łatwe w rozczesaniu. Szampon podczas pierwszego mycia raczej mało się pieni, podczas drugiego znacznie szybciej wydziela pianę, i za pewne lepiej działa. 
A co najważniejsze nie przetłuszcza skóry i włosów.
Szampon znajduje się w białej nie przezroczystej butelce, z delikatną czarną szatą graficzną.
Zamykana na klik zakrętka sprawia, ze wydobycie zawartości jest szybkie i łatwe. Konsystencja szamponu jest raczej rzadka przypominająca żelową  i po nachyleniu opakowania pojawia się mały problem z dozowaniem odpowiedniej ilości. Oczywiście całą zakrętkę możne odkręcić, ale kto by się chciał w to bawić. Ja nie. Wolę nim potrząsnąć by szybciej wydobyć produkt, o podobnym do zieleni zabarwieniu. Zapach również delikatny, mało wyczuwalny, ale jak wiadomo mniej chemii, to delikatniejszy i bezpieczniejszy produkt dla nas.
Pojemność szamponu to 200 ml.
 Koszt około 20 zł. 
Czy go kupię? Raczej nie.

poniedziałek, 3 listopada 2014

Jesienne inspiracje prosto z natury...

Kochane nie wiem czy się cieszycie, ale dziś słoneczny poniedziałek powitał Lubelszczyznę. Słonko tak cudnie świeci, że nie sposób usiedzieć w domu. Wczoraj również słonko nas rozpieściło i zachęciło do spacerów. I dlatego dziś prezentuje Wam wczorajsze łowy prosto z natury. Gałązki, szyszki, kasztany to dary jesieni, których nie mogło zabraknąć na moim biurku. Na żywo prezentują się znacznie ładniej i powiem Wam szczerze, że takie inspiracje cieszą mnie najbardziej. 

niedziela, 2 listopada 2014

Ulubieńcy października 2014...

I mamy listopad! Mój ulubiony miesiąc październik szybko miną, nawet nie wiem kiedy. 
Nie dawno się zaczął  tu już mamy listopad. Na szczęście moim ulubionym produktów kosmetycznym jeszcze daleko do osiągnięcia denka, wiec jeszcze się nimi pocieszę. 
W tym miesiącu przeważał zapach kokosowy i kakaowy, za pewne dlatego że nastała jesień
 i każdy z nas potrzebuje mocniejszej aromaterapii.
1. Floslek. Chwalony, chwalony i to bardzo chwalony przez blogerki. Ja testuje już go kilka dni i wciąż nie mam o nim konkretnego zdania. Możliwe, że nie zasługuje na miano ulubieńców października, ale chcę dać mu szansę i będę go testować bo zapach wanilii wciąż mnie przyciąga.
2. Bourjois 95 Rose de Jaspe. Kolorek niesamowity, ciepły i nadający skórze zdrowy promienny wygląd. Choć drogi to warto go kupić!
3. Wibo. Turkusowy kolorek z delikatnymi drobinkami. Jeden już zużyłam, ta buteleczka jest już druga w kolejce. Długo się utrzymuje na paznokciach i przepięknie odbija promienie słońca. 
4. Essence. Niesamowita intensywna czerwień, którą kolory jesieni zdecydowanie nie lubią. Za super wygodny pędzelek jest moim ulubieńcem października i roku 2014.
5. alepaznokcie. Diamond Gloss Preparat powinno nakładać się na akryl, ja natomiast zatapiam nim wzorek na paznokciach np. naklejki czy cyrkonie. Mimo, że po jego użyciu kolorowy lakier nabiera jaśniejszej barwy, to w zupełności mi nie przeszkadza.
 6. alepaznokcie Bezacetonowy zmywacz luksusowy. Szybko i skutecznie rozpuszcza każdy lakier, nawet brokatowy. Zapach kokosa mile uprzyjemnia jego używanie. Data ważności niestety wygasła
7. Marion. Jedwabna kuracja. Za sam zapach można go pokochać. Zawarty w nim jedwab uszczęśliwia moje przesuszone rozjaśnianiem włosy. Uwielbiam odzywki w sprayu, tym bardziej jak można je opryskiwać na suche włosy.
8. Pharmaceris. Nawilżający fizjologiczny żel do mycia twarzy i oczu. Zapachu brak, więc plus dla niego. Makijaż nie ma z nim szans, może jedynie z tuszem wodoodpornym może mieć problemy. Delikatny, łagodzi podrażnienia, przeznaczony do cery suchej i wrażliwej taka jak moja.
9. Palmers. Nawilżający balsam do ciała. Jeżeli lubicie masło kakaowe to może te masełko stanie się również i waszym ulubieńcem miesiąca. Faktycznie każde słowo producenta jest czystą prawdą. Nawilża zdecydowanie tak, lecz czy zapobiega rozstępom?
10. Ziaja. Wygładzająca oraz kokosowa maska do włosów. Czekała na warcie ponad rok, i wiecie co ta maska to moje odkrycie 2014 roku. Uwierzcie jak niesamowicie wygładza włosy już podczas pierwszego użycia. Po umyciu włosów nałożyłam jej dość dużo na włosy, poczekałam może z minutę i spłukałam włosy. Włosy ociekające wodą stały się już miękkie gładkie i bardzo śliskie. Po wysuszeniu moje podniesione końcówki praktycznie się wyprostowały, a całość włosów nabrała wyglądu znacznie zdrowszych.
Nawet nie wiecie jaka jestem zaskoczona tym efektem. Zapach również niesamowity intensywnie kakaowy.
 11. Apis. Skoncentrowane serum do ciała. Czerwona herbata Pu-Erh w połączeniu z minerałami z Morza Martwego znacznie poprawiają mi nastrój swym zapachem. Zapach niesamowity, po prostu piękny i mega wyczuwalny. Chciałabym spotkać perfumy o tym zapachu. Uwierzcie - zapach niesamowity.
 12.Pat&Rup. Balsam do ciała o zapachu trawy cytrynowej i kokosa. 
Kolejny produkt zawierający w sobie składnik kokosa. Jak widzicie październik owocował w ten zapach. Choć trawa cytrynowa znacznie przeważa w balsamie, to i tak zapach jest orzeźwiający i niesamowity. 

13. BeBeauty. Kremowy żel pod prysznic. Tym dziewczynom którym udało się go upolować w supermarkecie Biedronka sprzyjało szczęście. Jego zapach spowodował, że po prostu znikną z półek. Wcale się nie dziwie, ekstrakty z kakao zauroczą wszystkie dziewczyny kochające ten zapach. 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...