piątek, 21 lutego 2014

Projekt Denko...

Witam Was moje drogie dziewczyny!
   Tak wiem,  projekt Denko bardzo dawno gościł na moim bogu. Może dlatego, że były inne ważniejsze sprawy o których z większą chęcią chciałam pisać. Mimo tego ostatnio brak czasu sprawił, że odkładałam ten wpis na później. W domu zorganizowałam sobie małe miejsce na kartonowy pojemnik w którym systematycznie chomikowałam puste opakowania. Nie które przez pomyłkę wyrzuciłam do śmieci, ale i tak udało mi się zmagazynować całkiem spora kolekcję. Którą po prostu muszę Wam pokazać a następnie pozbyć się z domu pozostawiając jedynie zakrętki na cele charytatywne. 
Poniższy kolarz przedstawia produkty, które zasłużyły na miano ulubieńców roku.
I takie w moich oczach są, z wielką chęcią do nich wrócę i jeszcze nie raz będą miały swoje kolejne pięć minut na moim blogu. W szczególności muszę pochwalić płyny do kąpieli Spuma di Sciampagna, Luksja, Felce Azzurra, Tesori Oriente, Soraya oraz Apart z kremików moimi ulubieńcami są kremy Floslek oraz Dr. Irena Eris. Przepięknie pachnące masełka z Avonu oraz Fennel również mnie zachwyciły i na pewno zachwycą każdą z Was jeśli tylko dacie im szansę. Farby Garnier stosuję już od ponad roku, zmywacz z Isany mam w swojej szafce jeszcze dłużej.
 Z firmą Maybelline New York znamy się już ponad pięć lat. To dzięki niej miałam możliwość jako Trendseterka testować  najnowsze tusze Colossal.
Po peeling z Farmony sięgałam z wielką radością, ponieważ zapach trufli i migdałów jest tak przepiękny, że nie sposób mu się oprzeć. Niestety sięgną dna, co mnie zmartwiło, ponieważ już za nim tęsknię. Under Twenty nie sprawdził się w intensywności zapachu jak jego poprzednik, natomiast z martwym naskórkiem radził sobie świetnie.
Do depilacji sięgam po Venus oraz Joannę, wiadomo dlaczego i akurat tych bardzo lubianych produktów nie trzeba komentować. 
W torebce noszę trzy kremy do rak, a jednym z nich jest bardzo,
 ale to bardzo intensywny krem z firmy Enchanteur.

W poprzednich miesiącach nie tylko dbałam o pielęgnację skóry od zewnątrz, ale od wewnątrz starałam się o nią dbać. Tabletki Vitamex-Farm ze skrzypu polnego owocują małymi włoskami, które po wypadnięciu szybko odrosły. Doskonale wiem, że nie tylko odżywki, wcierki, maski sprawią by nasze włosy lśniły swoim naturalnym blaskiem, ale by tak było muszą być odpowiednio odżywiane od wewnątrz. Dodatkowo szampon Apis z minerałami z Morza Martwego nawilżał je swoimi drogocennymi składnikami mineralnymi. Dodatkowo Apis dbał o moją skórą nawilżając ją
 i pielęgnując poprzez masło do ciała bardzo bogate w minerały z Morza Martwego. 
Również żel borowinowy Sulphur stawał na wysokości zadania by podleczyć skórę i podarować jej wszytko co najlepsze. A jak wiadomo co pochodzi ze źródeł siarczkowych z Buska Zdrój to musi być zdrowe, lecznicze i bardzo skuteczne.

środa, 19 lutego 2014

Wyniki rozdania...

     Kochane dziewczyny wiem, że na wyczekiwany post o wyniku rozdania czekałyście trzy dni dokładnie tak jak było w regulaminie. Po trzech dniach ogłaszam zwycięzcę, ale za nim to zrobię pragnę z całego serca podziękować Wam za tak liczny udział w rozdaniu. Liczba osób zgłaszających się do zabawy przekroczyło ponad sto osób, więc przez to frajdę zrobiłyście mi bardzo dużą. Jest mi bardzo miło z tego powodu, że poświęciłyście swój czas by przez chwilę żyć życiem mojego bloga. Jestem Wam za to bardzo wdzięczna. 
   Bardzo chętnie nagrodziłabym Was wszystkie, ale z przyczyn technicznych jest to nie możliwe. Akurat ten szczegół musicie mi wybaczyć.  Również i fakt, że właśnie jestem w pracy i moja koleżanka pomaga mi wylosować zwycięzcę, poprzez wskazanie jednej liczny od 1 do 138.
 Padło na numer 20, ulubiony mojej koleżanki.
Gratuluje  kochana!
Właśnie stałaś się właścicielką powyższego zestawu.
Pozdrawiam, dziękuję za udział w rozdaniu!
Teraz czekam na adres.

1. Obserwuję blog Na falach istnienia: Serenitka B
2. Polubić Fan Page Na falach istnienia: Monika Bochman
3. Umieścić baner na swoim blogu: http://serenitka-skarby-na-wieszaku.blogspot.com/
4. Podaj maila: akasha162@onet.eu

niedziela, 16 lutego 2014

Spuma di Sciampagna...Włoski płyn do kąpieli o zapachu białej herbaty...moja opinia...

Doskonale wiem jakim zauroczeniem część z Was darzy firmę niemiecką Balea. Ja takim zauroczeniem darzę włoskie produkty, które już lata temu podczas mojego pobytu we Włoszech skradły moje serce. 
Tak już jest, że pobyt za granicą sprzyja takim niewinnym miłostkom. Produkty Spuma di Sciampagna są mi doskonale znane. Miałam przyjemność je poznać i przetestować już pięć lat temu. Wówczas każdy włoski produkt mnie strasznie interesował i z wieloma do dziś się przyjaźnimy.

Mój pobyt we Włoszech skończył się ponad piec lat temu, więc dostępu do włoskich produktów już niestety nie mam. Na szczęście są sklepy internetowe takie jak Saluti.pl które przychodzą z pomocą.
Zapraszam Was do świata Włoskich produktów.
  http://www.saluti.pl/skins/user/shoper_green_4//images/logo.png Firma PHU Salerno działa na rynku od 2010 roku. Jako bezpośredni importer oferujemy naszym klientom najpopularniejsze i najlepsze włoskie marki kosmetyków oraz chemii gospodarczej do użytku domowego.

Od początku naszej działalności zajmujemy się sprzedażą detaliczną, głownie w serwisie aukcyjnym Allegro (KLIKNIJ TUTAJ). Nasze zaangażowanie oraz dbałość o zadowolenia klientów pozwoliło zyskać miano rzetelnej firmy o czym świadczą komentarze zadowolonych kontrahentów (KLIKNIJ TUTAJ)

Współpracujemy również z drogeriami, sklepami z chemia gospodarczą oferując nasze produkty w cenach hurtowych. Wszystkich z Państwa zainteresowanych współpracą, zapraszamy na naszą firmową stronę internetową www.phusalerno.pl
Zapraszamy Państwa również do naszej siedziby mieszczącej się przy ulicy:Kopanina 28/32, 60-105 Poznań (wejście "B", poziom -1) - (KLIKNIJ TUTAJ żeby zobaczyć mapkę dojazdu).
Na miejscu istnieje możliwość przetestowania produktów oraz zakupów tak hurtowych jak i detalicznych.


Kolejnym etapem naszego rozwoju jest uruchomienie niniejszego sklepu internetowego, w którym mogą Państwo znaleźć nasze produkty w jeszcze niższych cenach niż dotychczas.



 
 Spuma di Sciampagna to włoska marka stworzona w 1930 roku. Jej złote logo w stylu Art Deco nie zmieniło się od 80 lat! Kosmetyki do mycia i pielęgnacji ciała produkowane są według tradycyjnych receptur. W naszej ofercie ponadto płyny do płukania i prania ubrań oraz płyny do mycia podłóg.
Moja opinia: Polecam z czystym sumieniem!!!
   Uwielbiam produkty które swym intensywnym zapachem przemieniają zwykłą kąpiel 
w prawdziwą przygodę zmysłów. Zielona herbata w tym przypadku sprawdziła się niesamowicie.
Pierwsze moje wrażenie było dość ciekawe, ponieważ nie spotkałam się jeszcze z produktem posiadającym w swoim składzie ten składnik. I byłam mile zaskoczona jak dozując go pod strumieniem gorącej wody zapach został rozniósł się na całą łazienkę. Zawsze tak robię ponieważ płyn szybciej się rozpuszcza przy czym zapach staje się bardzo wyczuwalny. Intensywny zapach, bardzo wyraźny i przyjemny.
W wodzie rozpuszcza i pieni się idealnie. Co mnie cieszy i to bardzo. Mojej skórze też przypadł do gustu.
Na szczęście nie wysusza skóry lecz pozostawia ją bardzo, ale to bardzo pachnącą. 
O nawilżeniu niestety nie ma pozytywnej wzmianki, może dlatego że każda moja kąpiel nie jest krótsza niż piętnaście minut. Nawilżenie skóry po tak długiej kąpieli w gorącej wodzie nie jest możliwe. Na szczęście zawsze pomocne są w takich momentach balsamy lub masełka do ciała. Sam zapach potrafi mi zrekompensować brak nawilżenie. Zapach będę chwalić, chwalić
 i jeszcze raz chwalić!!! 

Płyn jest dostępny jest również w wersji fiołkowej, białego piżma ( które uwielbiam), jedwabiu i róży oraz migdału.
Cena: 10.70
Pojemność: 750 ml

czwartek, 13 lutego 2014

Smakołyki na dzień zakochanych...

Kochane jutro dla osób zakochanych wielki dzień, pełen uścisków, pocałunków oraz wielkich niespodzianek. Na pewno każda z Was ma już plany na ten wyjątkowy dzień. Ja przyznam się szczerze, że żadnych planów nie posiadam 
i troszkę mi smutno z tego powodu. Na szczęście życie jest tak bardzo niespodziewane więc liczę na łut szczęścia. Może i do mnie się słonko uśmiechnie. Ale za to dziś w kuchni rządzę ja! Kuleczki drożdżowe właśnie posypałam cukrem pudrem. Teraz się studzą, cudownie pachnąc aromatem waniliowym. Kochane nie pytajcie mnie o przepis ponieważ zawsze je tworzę mieszając produkty na przysłowiowe oko. Idealne, tanie i sprawdzone przepisy znajdziecie w internecie. 

Dziś Was i wszystkim zakochanym składam najszczersze życzenia, 
wielu szczęśliwych dni które wypełni jedyna prawdziwa i ta wyjątkowa miłość do końca życia. 
Tego życzę Wam i sobie!

środa, 12 lutego 2014

Ostatnie dni rozdania na falach istnienia...zapraszam...

 Zapowiadałam je już dawno temu, lecz z braku swojego internetu ciągle go odkładałam. 
Na szczęście dziś ze swoim internetem i z dwojoną siłą na pisanie recenzji i udzielanie się na blogspocie jestem tu razem z Wami. Dla Was na zachętę częstszego odwiedzania mojej strony mam małą niespodziankę. By wziąć w nim udział nie trzeba dużo...więc zapraszam...

Proszę się zgłaszam w linku poniżej w komentarzach:

wtorek, 11 lutego 2014

Nadrabiam zaległości kosmetyczne i zakupowe...paczki, przesyłki, zakupy...

   Witam Was serdecznie i cieplutko! Tęskniłam za Wami i to bardzo!!! Nie było mnie chwile 
z powodu braku internetu , który potrafi zagotować mi krew do wrzenia. Na szczęście już jestem i postaram się w chwile nadrobić paczuszkowe i zakupowe zaległości. Dziś przedstawię Wam cześć zakupów jakie udało mi się upolować w ostatnim czasie. 
  Wracając jeszcze tematem z poprzedniego postu dotyczącego olbrzymiej paczuszki od Lirene to powiem Wam, że ta współpraca trwa już między nami ponad cztery lata. Początkiem naszej współpracy były pisane recenzję produktów na głównej stronie Lirene. Było ich wiele, a co najważniejsze spotkały się z wielkim zainteresowaniem. Recenzję również publikowałam na stronie Maybelline New York gdzie przez trzy lata systematycznie pisałam bloga. Niestety administrator stwierdził, że mój blog jak i setki innych blogów przestały przynosić oczekiwane nadzieje i po prostu zostały bez skrupułów usunięte. 
Co w efekcie wywiązało wielki żal 
i rozgoryczenie dziewczyn, które z czasem przeniosły się na blogspot. 
   Ja jestem jedną z nich i już  dwa lata jestem tu już z Wami. 
Wielka radość z tego faktu mnie ogarnia. 
A dziś paczki i zakupy. Ostatnio nazbierało się tego troszkę. 
Zobaczcie same...

1. Istne lakierowe szeleństwo...MARIZA...ROYAL COSMETICS..
.INGRID COSMETICS...WIBO...

2.Przesyłka od Agencji WERNER I WSPÓLNICY.
Otrzymałam naftę kosmetyczną z aloesem z atomizerem  firmy ANNA.
Dodatkowo w kopercie znalazły się trzy czekoladki, które niesamowicie smakowały.



3. Otrzymałam zaproszenie do testowania poniższych produktów.
Radość była ogromna jak dowiedziałam się, że będę je testować ponieważ uważam że produkty tej firmy są świetne. Piankę do higieny intymnej już miałam możliwość testować ponieważ otrzymałam ją na spotkaniu blogerskim.
Niebawem poznacie moje zdanie na jej temat.



Kilka dni temu dotarło do mnie moje zamówienie ze sklepu internetowego Qnszt.pl.
W szybkim czasie zamówienie dotarło do moich rąk.
Cenię profesjonalizm w osobach w nim pracujących.
Otrzymałam oczywiście wysoki rabat w formie 10 zł, oraz wiele gratisów. Również przy każdym zanówieniu otrzymujemy pieniążki do koszyka na kolejne zakupy. 
FAJNA SPRAWA!
Znajdziecie w nim wiele, ale to wiele elementów do tworzenia biżuterii. 
Ja znalazłam w nim wszytko co chciałam.
Sklep jest bardzo dobrze wyposażony, więc zapraszam do odwiedzenia i do zakupów.
W szczególności polecam zakup sznurków, 
powody są dwa wielki wybór kolorów oraz niska cena.
http://qnszt.pl/

Bransoletkom przecenionym w Pepco nie można było się oprzeć.
Kilka drobiazgów wpadło do mojego koszyka.

Moje ostatnie zdobycze modowe. 
Mam nadzieję, że choć część z nich Wam się spodoba.
Nie bawem pojawią się sesję z ich udziałem.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...