piątek, 27 lutego 2015

Szerman czemu tak szybko rośniesz?


Kochani dziś luźny post,w żaden sposób nie związany  z działem kosmetycznym.
 1 stycznia Szerman bo takie otrzymał imię był jeszcze prawdziwie słodką kruszynką. 
Dziś dwa miesiące później jest o dwadzieścia kg cięższy niż w dzień kiedy prezentowałam  maleństwo które przygarnęli rodzice.
Dla osób zainteresowanych jak Szerman prezentował się słodko mając osiem tygodni podaję link:
Dziś  pupilek moich rodziców prezentuje się znacznie w innym świetle. Obecnie waży dwadzieścia dwa kilogramy. Wciąż jest milusiński, uroczy posiadający wielką cierpliwość do małych dzieci. Z kolegą Łatkiem dogaduje się fenomenalnie. 
Ciągle się podgryzają podczas zabawy, która trwa bez końca.
Istne szaleństwo! 
Na szczęście środkowoazjatyckie psy pasterskie maja olbrzymie pokłady delikatności
 i cierpliwości. 
Moi bratankowie Fabianek i Wiktor wręcz za nim przepadają, a Szerman wobec ich nie przejawia żadnych objawów agresji. I z tego to faktu cała rodzina się cieszy najbardziej.
Poniżej prezentuję Wam jak nasze maleństwo wyrasta z cech małego szczeniaczka 
i przeobraża się w mega dużego psiego przyjaciela. 


1 zdjęcie: Szerman waży 8,5 kg
2 zdjęcie: Szerman waży 22kg

Istne szaleństwo z Łatkiem, który w pełni wrócił do zdrowia. Na szczęście po tak ciężkiej chorobie pozostały jedynie wspomnienia.

środa, 25 lutego 2015

Petal Fresh Naturals czyli organiczne produkty do pielęgnacji ciała i włosów...

Witam Was moi kochani! 
   Właśnie wróciłam z pracy i powiem Wam tak szczerze, że coś mi się wydaje, że niebawem napiszę wniosek do kierownika w sprawie urlopu. Od kilku dni po prostu nie wyrabiam na zakrętach. Na nic nie mam czasu, wszytko robię w biegu, ze znajomymi nawet się nie spotykam. Moja koleżanka Ewelina na pewno ma już mnie dość za ciągłe odkładanie terminu spotkania. Niestety praca na trzy zmiany niesie ze sobą wiele utrudnień, w szczególności fizycznych. Jak mam wolne to nie mogę spać,a jak mam ochotę na drzemkę to muszę iść do pracy i tak w kółko. Na wolnych dwóch dniach od pracy obiecuję sobie, że nadgonię wszystkie zaległości domowe, a w szczególności spray związane z blogiem. I niestety wolę spać do 10 niż wstać i coś zrobić. O zakupach już nie wspomnę. Przez co mój portfel się cieszy niezmiernie. 
Powiem Wam tak mega szczerze, że nawet nie mam ochoty błąkać się pomiędzy alejkami w odzieżowych sklepach. Jakoś wszytko  mnie ostatnio przytłacza. I na pewno nie jest to depresja... haha...z tego co pamiętam to wczoraj lub przedwczoraj obchodziliśmy jej dzień. Na szczęście mnie nie dopadła i raczej nie ma z moim pozytywnym nastawieniem żadnych szans. Jestem osobą cieszącą się z małych, a czasem drobniutkich rzeczy i wydarzeń, które nie raz w ciągu dni wywołują mój uśmiech na buzi. Ostatnio małą niespodziankę zrobiła mi Pani Renata z propozycją testowania prezentowanej przez nią firmy Petal Fresh Naturals. W ostatnim czasie wielu firmom odmawiam testowania produktów. Dzieje się to z wielu przyczyn,  ale gdy Pani Renata napisała, że do testów otrzymam produkty organicznie,  to nie mogłam się nie zgodzić.  Do testów wybrałam szampon i odżywkę ponieważ wciąż szukam tego jedynego skutecznego dla moich włosów szamponu nie wywołującego łupieżu. I kto wie, może prezentowany przeze mnie na zdjęciu stanie się tym jedynym, który zyska miano Ulubieńca Roku 2015.

W paczce otrzymałam:
Odmładzającą odżywkę Grape Seed&Olive
- wyciąg z pestek winogron i oliwek
Odmładzający szampon do włosów Grape Seed&Olive 
-wyciąg z pestek winogron i oliwek


Zapraszam na stronę główna oraz Fb:

niedziela, 22 lutego 2015

Lakiery EuroFashion...Color Club...

Kochane jeżeli szukacie przepięknych odcieni lakierów do paznokci, to mam coś dla Was!
Kolorki przepiękne lecz ich dozowanie i zmywanie zostawia wiele do życzenia.
Dlatego też ciężko mi się z nimi zaprzyjaźnić.
Zapraszam na stronę główną producenta:


Mimo, że każdy z nich kosztuje aż 16.99 to już szok dla portfela. Ale czyż nie prezentują się świetnie ułożone w kartonowym stojaku jeden obok drugiego? 
Fakt prezentują się świetnie tylko dlaczego są aż tak drogie. 
Niestety moim zdaniem co drogie nie koniecznie idzie pod rękę z jakością. 
Piszę tak dlatego ponieważ uważam, że lakiery nie zasługują na miano odkrycia 2015 roku.
Określiłabym je mianem przeciętnym. Niestety nie zachwyciła mnie ich konstytucja. 
Jest gęsta i niestety trzeba się nie źle nagimnastykować by lakier zaaplikować na płytce paznokcia. W szczególności lakier w odcieniu różowym był oporny na położenie drugiej warstwy. Jedna warstwa nie wystarczy na pokrycie płytki w stu procentach.
 Zmycie ich również mija się z łatwym celem. Zabarwione skórki oraz okolice paznokcia są nie lada wezwaniem. Bardzo szybko podczas usuwania lakieru zmywaczem całe okolice paznokcia zostają zabarwione na dany kolor. Tego efektu po prostu nie toleruje w lakierach. Na szczęście podczas prac domowych wytrzymują góra trzy dni, choć i trzeciego dnia odpryski już się pojawiają. Ale za to mega szybko schną, a głębia kolorów jest bardzo zaskakująca.
I niestety jeśli chodzi o nie to jednak za mało  by przedstawić te lakiery w pozytywnym świetle. Dodam również jeszcze jedno moje spostrzeżenie. Lakier w kolorze pomarańczy najprawdopodobniej się zważył. W słoiczku powstało odwarstwienie przezroczystego płynu. 
Jak mim potrząsałam to się ponownie połączył  i niby wszytko jest ok. 
Pociesza mnie fakt, że po otwarciu każdego z lakierów są ważne aż 30 miesięcy. Strasznie długo i wiecie co z wielką chęcią chciałabym  to sprawdzić. Bo osobiście jakoś  trudno w to uwierzyć. 
Ocenę dość negatywną pozostawiam Wam, może któraś z Was będzie miała pozytywniejsze relacje z tymi  lakierami.
Chętnie poznam Wasze zdanie na ich temat.

Zakochałam się w zieleni. Mimo, że na zdjęciu prezentuje się znacznie w jaśniejszym odcieniu to taki kolor na wiosnę będzie prezentował się po prostu świetnie.

sobota, 7 lutego 2015

Eveline...Luksusowe masło do ciała...moja opinia...

Witam Was  dziewczyny i chłopaki!
    Chcecie poznać produkt który skradł mi serce swym zapachem? Otóż luksusowe masło do  ciała produkcji Eveline stało się moim ulubieńcem roku 2015. Niesamowicie przepięknie słodko  pachnie, długo na ciele jest odczuwalny zapach i co najważniejsze jest nafaszerowane składnikami które dbają, pielęgnują i  nawilżają naszą skórę. Jak chcecie je poznać to zapraszam na dość krótką lecz pachnącą recenzję.
SPA PROFESSIONAL MASŁO DO CIAŁA ARGAN & VANILLA
Innowacyjna formuła masła do ciała Boost-NUTRITIVE ARGAN & WANILIA oparta jest na bogactwie cennych dla skóry substancji nawilżających i regenerujących. Moc olejku arganowego, zwanego bio-eliksirem młodości, dogłębnie odżywia i uelastycznia skórę. Masło skutecznie pielęgnuje skórę odwodnioną, przywraca jej odpowiednie nawilżenie i odbudowuje naturalną powłokę hydrolipidową. Łączy w sobie odżywczą moc drogocennego olejku arganowegooraz masła shea z właściwościami nawilżającymi kwasu hialuronowego i mocznika. Zawiera  kwasy Omega-3 i witaminy A+E, które skutecznie hamują procesy starzenia się skóry i stymulują ją do intensywnej odnowy komórkowej. Masło do ciała pomaga przywrócić skórze widoczną sprężystość i jędrność. Egzotyczny i ciepły aromat wanilii działa kojąco na zmysły, zapewniając chwilę odprężenia i relaksu w ciągu dnia.
Składniki aktywne: olejek arganowy, masło shea, kwas hialuronowy, mocznik, wyciąg z wanilii, witaminy A+E, gliceryna.
Moc olejku arganowego, zwanego bio-eliksirem młodości, dogłębnie odżywia i uelastycznia skórę. Masło skutecznie pielęgnuje skórę odwodnioną, przywraca jej odpowiednie nawilżenie i odbudowuje naturalną powłokę hydrolipidową. Łączy w sobie odżywczą moc drogocennego olejku arganowego oraz masła shea z właściwościami nawilżającymi itd. Właśnie o takich przecudnych składnikach zawartych w tym  masełku informuje nas producent. I jak  mamy mu się oprzeć skoro zapach jest po prostu nieziemski. Przepięknie wręcz cudnie te masełko pachnie. Jak tylko odkleiłam folię zabezpieczającą  produkt z plastikowego słoiczka wydobył się przecudny aromat wanilii, olejku arganowego oraz masła shea. Na ciele utrzymuje się bardzo długo nawet kilka godzin. W szczególności jest wyczuwalny jak otuli nas ciepłe powietrze z kaloryfera czy suszarki do włosów. Zapach jest wówczas bardzo wyczuwalny. Na noc w szczególności po kąpieli jest zbawienne dla mojego ciała, nawilża je i pielęgnuje. 
A składniki odżywcze mają czas wchłonąć się i zregenerować suche miejsca. 
Budyniowa konsystencja masełka również stała się wielkim plusem. Nabieranie go oraz aplikacja na ciało nie sprawia żadnego problemu. Szybko zniknie jak kilkukrotnie rozsmarujemy go  pod wpływem masażu. W innym przypadku powstają smugi.
Same widzicie, że masełko to relaks i prawdziwe spa dla mojego organizmu. 

środa, 4 lutego 2015

Foto Mix...Styczeń...Zapraszam...

     Kochane dziś recenzji nie będzie, ale za to coś co bardzo lubicie. Mixy zawierające fotografie każdy je na blogspocie lubi, i z wielką chęcią przegląda. Ja również wkręcam się poprzez nie w Wasze życie i z radością komentuję.  
Zaczynamy kochane dziewczyny i chłopaki!

Zapraszam na kilka chwil związanych ze mną, choć nie będą to typowe zdjęcia ubrań czy wczorajszego obiadu. Ujrzycie w nich czym zajmuje się  Katarina w wolnej chwili. 
Zapraszam!

1. Ja...
 2. Zegarek Genewa zamówiony bardzo dawno na stronie http://www.alefarcik.pl/ Ostatnio bardzo często go noszę i wszystkie dziewczyny z pracy mi go zazdroszczą. Mimo, że nie posiada wokół tarczy zegara drobnych kamyczków np: cyrkonii to i tak się wszystkim podoba. Mój ulubieniec!
3. Magazyn z Rossmanna który otrzymałam wraz z farbą do włosów Garniera którą kupiłam. Szykuję się do  farbowania włosów. Wspomnę jeszcze, że żadne kosmetyczne promocje mnie nie skusiły. Stałam się na nie odporna. Haha...
Zgodziłam  się na nią ponieważ zaciekawił mnie asortyment tej firmy, która od niedawna stawia małe kroczki na terenie Polski. Ciekawość wzięła górę i teraz szykuje się wielkie testowanie.
5. Mleczne karmelki produkcji SPIN czyli poprzez Spółdzielczy Zakład Pracy Chronionej.
Produkowane są w mojej miejscowości i za każdym razem jak je jem wracam wspomnieniami do dzieciństwa.
6. Kochane Rossmann wysprzedaje ozdoby Świąteczne po prostu za grosze. Poniższy zestawy kupiłam za złotówkę. Za jeden zapłaciłam 49gr. I jak tu się nie oprzeć, aż takiej promocji.
7. Isana która z nas jej nie zna i nie lubi. Bratanek poprosił  mnie o kolejną porcję pingwinkowego mydełka.
Mówi i ma. Dodatkowo kupiłam mydło w saszetce ponieważ objęta promocję za jedyne 2.29.
8. Biedronkowy usuwacz supełków. Bardzo przydatny domowy gadżet, tym bardziej, że na ubraniach supełków nie brakuję, których chciałabym się pozbyć.
9. Kochane zabawa w klejem decupage zawładnęła mną. Inspirowana filmikami na You Tube za ma pokochałam tę metodę dekorowania rzeczy. Szykuję właśnie post z moimi domowymi przeróbkami.
10. Sznurki jutowe wręcz pokochałam. Uwielbiam np: puszcze po groszku podarować drugie życie. Jeszcze tylko dokleję ozdoby i będzie kolejne małe cudeńko.
11.Nie wyobrażam sobie domowych przeróbek bez kleju na gorąco.
12. Sól Bocheńska przesypana do kielicha i podgrzewana podgrzewaczem przepięknie udekorowała i odświeżyła swym zapachem mój pokój.  Sól pachnie tak pięknie, że aż nie miałam chęci roztopić jej w wodzie i jej zużyć.
13. Ramka prezentuje się Wam jeszcze w naturalnym swoim kolorze, obecnie jest już biała. Nie widzicie tego, ale ramka jest porysowana. Mam ją od około piętnastu lat i sentymentalnie nie chciałam się z nią rozstać. Dziś cieszy moje oko będąc już w białym kolorze. By ją ożywić przykleiłam własnoręcznie zrobione róże z krepy. Oczywiście jak już wszystkie Diy będą gotowe to zaprezentuje je już nie bawem na blogu.

wtorek, 3 lutego 2015

Firma Kodi Professional dostępna już w Polsce!!!

       Witam Was kochane dziewczyny i chłopaki!
     Kochane u nas na reszcie pojawił  się śnieg. Choć nie jest go dużo to i tak zaskoczył nas niesamowicie ponieważ spadł w ciągu nocy. W tym roku udało mu się nas zaskoczyć, 
a w szczególności dzieciaczki które właśnie rozpoczynają ferie zimowe. One to maja największą  frajdę z tej białej kołderki. Ja natomiast cieszę się z innego pozytywnego wydarzenia. 
Otóż firma Kodi Professional zaproponowała mi współpracę na zasadzie testowania najnowszej serii produktów do stylizacji paznokci. Brokatowy lakier już kilka dni króluje na moich paznokciach. Jest niesamowity, przepięknie mieni się w blasku promieni słońca. 
Produkty tej firmy świetnie się sprzedają się we Francji, Niemczech i we wschodnich krajach. Jakość lakierów tej firmy bez wahania można porównać z takimi markami jak Shellac oraz Semilac.W swojej ofercie posiadają np: lakiery hybrydowe oraz farby hybrydowe. Dodatkowo najnowszą linię otwierają nowości termiczne, które w zależności od temperatury zmieniają kolor.

By poznać firmę bliżej oraz zapoznać się z jej asortymentem podaję link:

niedziela, 1 lutego 2015

Wyniki rozdania...Zapraszam...

Witam Was kochane dziewczyny i chłopaki! 
Dziś wolna i leniwa niedziela choć, zapełniona przeze mnie fajnymi projektami DIY.
Efekty moich prac pokażę Wam na dniach jak wszytko dokładnie wyschnie i się poskleja. 
Również dziś nadszedł dla Was jak i dla mnie szczęśliwy dzień.
Dla mnie dlatego, że nareszcie mogę ogłosić zwyciężczynię, która za kilka dni stanie się posiadaczką całej kosmetycznej ilości produktów kosmetycznych, a dla Was  na reszcie czas oczekiwania na koniec rozdania 
się skończył. 
Kochane każdej z Was chciałabym podziękować za udział w rozdaniu. 
Jest mi bardzo miło, że tak duża ilość wzięła w nim udział. 
Dziękuje raz jeszcze!
A teraz by nie przedłużać ogłaszam, że zwyciężczynią rozdania jest... patrz poniżej

Z miłości do paznokci
Gratuluję i czekam na maila z adresem do wysyłki!
Kontakt do mnie: katarina.dar@wp.pl

sobota, 31 stycznia 2015

SheFoot...Peeling naturalny...Moja opinia...

Kochane dziś nadrabiam zaległości recenzjach. 
Na szczęście dziś mam wolny dzień, więc postaram się co nieco nadrobić. Zaległości mam dużo, ale systematycznie postaram się wszytko nadrobić. Dlatego też dziś korzystając z faktu, że jest sobota postanowiłam sobie zrobić małe spa dla stóp. Może i  Was namówić na ten dość przyjemny zabieg pozwalający nam cieszyć się pięknie zadbanymi stopami. Prezentowany produkt należy do grupy peelingów hipoalergicznych, więc podejrzewam że znajdzie on wśród Was wielu zwolenników.
Zapraszam na stronę główną producenta:
Pestki dyni, łupiny orzecha włoskiego i orzecha macadamia  są głównymi składnikami w tym peelingu. Drobinki nie są  ostre i nie ma możliwości zrobić sobie nimi krzywdy. 
Mimo, że są zatopione w brązowym żelu to i tak nie są w stanie usunąć martwego naskórka 
z naszych stóp. Moim zdaniem są one jednak zbyt małe, mimo rożnej wielkości by w stu procentach odświeżyć nasze stopy pozbywając się zrogowaciałej skóry. 
Dla osób potrzebujących drobnego peelingu stanie się wręcz idealny. Do stosowania dziennego jest idealny. Nawilżenie oraz  zmiękczenie oczywiście po zabiegu występuje, 
lecz mam wrażenie, że stopy stały się bardziej potliwe. Producent obiecuje, że ten produkt reguluje proces rogowacenia czego niestety nie zauważyłam. A szkoda bo bardzo na ten fakt liczyłam. Choć przyzwyczaiłam swoje stopy do konkretnego zabiegu peelingu raz w tygodniu, to użycie recenzowanego produktu przeze mnie również staje się bardzo pomocne. 
Zapach mnie troszkę zawiódł. 
Nie jest słodki, raczej cytrusowy. Aromat bardzo szybko się ulatnia i przestaje być wyczuwalny. Na szczęście opakowanie to duży plus. Tubka którą otwieramy na klik jest fajnym i bardzo higienicznym rozwiązaniem. Otwór przez który dozujemy jest idealnie dopasowany do konsystencji żelu.  Żel posiada rzadką konsystencję dlatego też wydobycie
 go nie sprawi nam żadnego problemu. Lecz trzeba z nim uważać bo potrafi bardzo szybko ześlizgnąć się z mokrej dłoni. Po wymieszaniu go z wodą zaczyna się pienić, co jest fajnym umileniem peelingu. Na szczęście Produkt jest hipoalergiczny i nie zawiera parabenów, barwników oraz syntetycznych składników peelingujących.
Cena natomiast bardzo odstrasza. Za pojemność 100 ml. musimy zapłacić około  20 zł. 
Mega dużo jak na peeling do stóp. 
 
      

piątek, 30 stycznia 2015

SPN Nails...Vanilla's Secret...Ekskluzywny balsam do dłoni i ciała...Moja opinia...

   Witam Was kochane dziewczyny i chłopaki!
    Obiecuję sobie za każdym razem jak wychodzę z pracy, że w ten dzień napisze post.
 I niestety nie zawsze tak się dzieje. Trzy zmianowa praca potrafi dać w kość i spalić wcześniej gromadzona tkankę tłuszczową. Tak kochane jestem lżejsza o 6 kg. Obecnie ważę 65kg i jak na chwilę obecną jest to dla mnie satysfakcjonująca waga ciała. Obowiązki w domu
 i cała bieganina z tym związana również nie pozwala choć na chwilę odetchnąć. Dlatego też jak na razie ciężko mi poukładać obowiązki tak by na wszytko wystarczało mi czasu. Dziewczyny polecały na You Tube prowadzenie notesu z zapisywaniem każdego dnia wszystkich obowiązków które powinno się wykonać. Pomysł jest bardzo dobry i skuteczny tylko czemu doba zawiera tak mało godzin? To nic już powoli wychodzę na prostą i postaram się znaleźć dla Was kochani jednak troszkę więcej czasu. A dziś mam dla Was małe lecz pachnące cudo o zapachu słodkiej wanilii. Osoby lubiące akie słodkie aromaty na pewno zajdą tu coś dla siebie.
Zapraszam!
Zapraszam na strony SPN Nails:
Kochane jeżeli lubicie słodko pachnące balsamy do ciała, jak i również do skóry dłoni to jest to balsam stworzony dla Was. Pachnie obłędnie słodko. 

Słodka ale nie dusząca, subtelna ale nie grzeczna, intensywna ale nie narzucająca się, kusząca ale nie natarczywa, elegancka, lekko kapryśna, czarująca... 

Tak producent przedstawia nam ten produkt. 
Mega pozytywne, prawda? I faktycznie jest to  małe pachnące cudo.
Aromat unoszący się już po otwarciu buteleczki zrobił na mnie wielkie wrażenie. Nawet koleżanka z pracy gdy wygrzewałyśmy się pod kaloryferem spytała mnie czym tym razem tak pachnę. Odpowiedz na to pytanie jest maga prosta. To balsam o zapachu wanilii sprawił nam tyle radości tamtego dnia. Zapach jest po prostu niesamowity i bardzo długo utrzymujący się na ciele. 
Wchłania się szybciutko, na szczęście ciało po aplikacji się nie klei. Konsystencja lekka wręcz delikatna i niestety nafaszerowana parafiną. Paraffinum Liquidum znajduje się na trzecim miejscu w składzie balsamu. Wielka szkoda, bo parafiny staram się unikać w kremach jak 
i balsamach choć nie zawsze jest to łatwe. Buteleczka na pojemność więc tym razem zdenkowałam ją do samego końca.  Nie mogłam się oprzeć zapachowi tego niesamowitego produktu. Zapach wanilii po prostu mnie uzależnił.  Szkoda tylko, że nic mi nie pozostaje tylko rozciąć tę małą plastikową buteleczkę z cudną szatą graficzną by dostać się do ostatnich kropel balsamu.
50ml. balsamu kosztuje 12 zł.
Balsam dostępny na stronie producenta:
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...