wtorek, 7 stycznia 2014

Bingo Spa...Migdały i biała glinka...Żel pod prysznic...moja opinia...

       Każda z nas uwielbia zapach słodkich migdałów rozpieszczających podczas kąpieli nasze zmysły. Również zaliczam się do tego grona zwolenniczek pięknie pachnących żeli i balsamów do ciała. Dziś za sprawą żelu produkcji Bingo Spa postanowiłam Wam o jednym takim produkcie opowiedzieć.
Od producenta: Delikatny żel BingoSpa pod prysznic o zapachu słodkich migdałów zawiera:

  • białą glinkę, która zawiera ponad 20 ważnych dla zdrowia i urody minerałów, w tym krzem, aluminium, fosfor, wapń, potas, selen, mangan, miedź. Posiada właściwości antyseptyczne i antybakteryjne - działa jak naturalny antybiotyk. Aktywizuje procesy odbudowy komórek.
    W sposób naturalny oczyszcza i stymuluje proces regeneracji skóry. Złuszcza martwy naskórek, oczyszcza skórę z nadmiaru sebum, toksyn, niezdrowej mikroflory, poprawia ukrwienie, łagodzi stany zapalne, przywraca skórze równowagę mineralną.
  • ekstrakt  migdałowy - ma doskonałe właściwości zmiękczające i wygładzające skórę, odbudowuje warstwę lipidową naskórka. Łagodny dla każdego rodzaju skóry o bardzo przyjemnym, sprzyjającym  zmysłom zapachu.
http://www.bingosklep.com/product_thumb.php?img=images/gel_biala_glinka.jpg&w=108&h=200
 Słodkie migdały i biała glinka za pewne przyciągną swym zapachem każdą, zwolenniczkę słodkich  i intensywnym zapachów. Mnie w ofercie ta mała plastikowa butelka z czarną zakrętką również przyciągnęła. Od dawien dawna olejki migdałowe są stosowane w pielęgnacji, wygładzeniu i nawilżeniu skóry. Stosowane bardzo często w chorobach skóry takich jak egzemy, atopowego zapalenia skóry czy łuszczycy. Podobno stosowany systematycznie w większym stopniu wygładza i pomaga leczyć wyżej wymienione choroby.
Więc, jak tu nie korzystać z ich wartości leczniczych. Natomiast biała glinka  zdecydowanie odżywia, odświeża i działa regeneruje.  W duecie dwóch dobroczynnych składników, nie mogłabym przejść obojętnie. Kąpałam się w tym żelu każdego wieczora, czekając na cud nawilżenia i regeneracji. Czy tak się stało? Czytajcie poniżej.
Używając żelu do kąpieli nie zauważyłam by z moja skórą stała się magiczne zregenerowana.  Za pewne stało się to za sprawą wysuszającej ciepłej wody niż żelu. Pomimo dwóch przewspaniałych składników, bogatych w wiele składników odżywczych moja skóra po kąpieli była wciąż sucha lecz nie wysuszona. Może gdybym użyła bezpośrednio stu procentowego olejku z migdałów i sypkiej białej glinki efekty były by bardziej widoczne. Żel pod prysznic pachnie delikatnie słodkimi migdałami, niestety po kąpieli zapach nie jest wyczuwalny na skórze. Ulatnia się tuż po wyjściu z wanny. 
Dla mnie to nie jest problem, ponieważ za każdym razem po kąpieli używam balsamu do ciała. W wannie kąpiel z jego dodatkiem zdecydowanie rozluźnia 
i relaksuje.  Koi zmysły i zdecydowanie wycisza organizm. Po ciężkim dniu sprawi, że kąpiel to istny relaks i odprężenie. Idealnie się rozpuszcza w ciepłej wodzie, dozując go pod strumieniem wody zapach delikatnie rozchodzi się na całą łazienkę. Żel należy do średnio gęstych żeli, zaliczony do wydajnych produktów. Butelka 300 ml starczyła mi na cztery kąpiele. 
Do momentu aż sięgnęła dna. 
Cena żelu wynosi 7.50.
Na stronie Bingo Spa Tutaj kupicie go za 2.70.

WYPRZEDAŻ -50% w sklepie Bingo Spa! Ostatnie sztuki Brzoskwiniowy krem pod prysznic z witaminą A BingoSpa 500 ml     Kliknij Tutaj...
Producent BingoSpa
Dostępność Dostępny



Cena katalogowa: 10,00 zł
Nasza cena: 4,90 zł
Oszczędzasz: 5,10 zł

poniedziałek, 6 stycznia 2014

Twoje serce zawsze będzie mi domem...CrystalCiTY...

     Ucieszyłam się niezmiernie jak odczytałam informację, że firma CrystalCiTY chciałaby nawiązać ze mną współpracę. Jakież to wielkie szczęście wtargnęło w moje serce. Radość była wielka, ponieważ już wcześniej zdążyłam poznać asortyment tej firmy czytając wpisy naszych koleżanek z blogspota. 
Już wtedy pomysł z przepięknie wykonanymi figurkami wzbudził moją ciekawość i zachwyt. Dziś po kilku miesiącach obserwacji statuetek u innych dziewczyn mam taką w swoich dłoniach. Cytat na statuetce "Pamiętaj, Twoje serce zawsze będzie mi domem" zaczerpnęłam z filmu The Vow, troszkę go zmieniłam by bardziej oddawał to co chciałabym głośno powiedzieć.  Mam nadzieję, że spodoba się Wam moja inwencja twórcza. Teraz zapraszam na mają sesję statuetki.
Link do strony głównej
Strona FB 
Blog
Od producenta: Efektowna róża 3D o rozłożystym pąku i pięknych, wyjątkowo plastycznych liściach, wygrawerowana w statuetce o wymiarach 8x5x5 cm. Kwiat miłości, który na zawsze pozostanie świeży i piękny. Istnieje możliwość umieszczenia własnej dedykacji. 
 
Typ produktu:statuetka 3D  
Wymiary:8x5x5 cm  
Realizacja:do 2 dni
Opakowanie:eleganckie etui  
Dostępność:dostępny
     Choć niewielka to i tak swoim światłem potrafi rozgrzać nie jedno zimne serce. Uważam tak dlatego ponieważ wiem, że nie wszyscy gustują w takich świecidełkach stojących na szafce czy w komodzie. Ja je w ręcz uwielbiam, można je ustawiać i łączyć z innymi przedmiotami. Za sprawą tej statuetki za każdym razem jej blask rozświetlał mój pokój. 
Podczas Świąt nie jednej osoby przykuł uwagę. 
Magia statuetki sprzyjała nastrojowi świątecznemu. Umieszczona obok świec, latarni morskiej lub kolorowych brokatowych bombek prezentowała się świetnie. Poniższe zdjęcia wykonałam umieszczając ją w łazience na półce, ponieważ tak jej blask był widoczny najpiękniej. Przyciemnione nastrojowe światło najpiękniej oddawało blask róży z listkami.
     Statuetka jest szklana, przezroczysta i ciężka.  Posiada idealnie wyszlifowane krawędzie, przez co zacięcie nimi jest nie możliwe, więc jest bezpieczna również dla dzieci. Pladry, rysy czy smugi nie występują. W wewnątrz niej umieszczony jest kwiat róży wykonany laserem metodą 3D. Kwiat róży możemy podziwiać z każdej strony i pod innym kontem. Dodatkowo cały efekt wzmacnia czarna plastikowa podstawka LED, rozświetlając statuetkę swoim blaskiem. poprzez cztery bezbarwne diody. 

      Statuetka jedynie stoi na podstawce, nie jest w żaden sposób z nią połączona. Szkoda, moim zdaniem mogła by być zespolona. Tworząc jedność. Figurkę podświetlimy trzema bateriami, bez których niestety podstawka nie działa. Baterie kupujemy osobno, producent statuetki nie dołącza  ich do zestawu. Dodatkową informacją jest fakt, że podstawka zawiera wejście na podłączenie jej do prądu. 
 W zamian baterii otrzymałam solidny i stabilny futerał, który chroni statuetkę przed uszkodzeniami. Niestety chcąc mieć w jednym miejscu również podstawkę, jest to niemożliwe. Producent nie przewidział dla niej miejsca, pewnie dlatego, że podstawki są różnej wielkości. Dla mnie to nie jest problem, ponieważ statuetka świeci blaskiem na półce, 
a futerał odpoczywa w szufladzie. Dodatkowo otrzymałam przepięknie napisany list 
z własnoręcznym podpisem właścicielki firmy Crystal CiTY Pani Anny Sawoń, oraz ściereczkę z logiem firmy. Będzie mi ona służyć do ścierania śladów po paluszkach osób zainteresowanych statuetką. A trochę ich było ponieważ świąteczni goście z wielką ochotą 
i zainteresowaniem przyglądali jej się z bliska. Widziałam po oczach, że statuetka bardzo im się podoba.

     Wówczas w mojej głowie narodził się pomysł prezentu na kolejne Święta Bożego Narodzenia. Uważam, że będzie pięknym nie zapomnianym prezentem, którym na pewno nasza obdarowana osoba będzie nią zachwycona.

Link do strony głównej
Strona FB 

niedziela, 5 stycznia 2014

Niespodzianka od firmy Lirene...

   Święta, święta i po świętach...tak szybko minęły! Dziś mogę powiedzieć, że znów zaczynam tęsknić za nastrojem Wigilijnej nocy. Mimo tego choinka wciąż cieszy moje oczy i przypomina o tym fakcie. Również prezent od firmy Lirene dziś w moim wpisie sprawia, że nastrój świąteczny wciąż trwa. Paczuszkę w formie wielkiej tuby otrzymałam dosłownie przed Świętami. Znalazłam w niej jedną z nowości Lirene jaką jest rubinowy balsam, kartkę z życzeniami przepięknie ozdobioną w gwiazdki oraz przepięknie wykonaną bransoletkę. Balsam znajdziecie już na półce chociażby w Rossmannie. Koniecznie sprawdźcie jego przepiękny zapach. Bransoletka na natomiast zrobiła na mnie największe wrażenie. Uwielbiam takie!!! Przepięknie wykonana, przyciągająca wzrok, pełna uroku i blasku. Śliczna!
   Trzymając ją w dłoni obudziła się we mnie pasja tworzenia takich cudeniek. Bardzo dawno temu jeszcze będąc w szkole podstawowej tworzyłam bransoletki dla siebie i koleżanek. Postanowiłam wrócić do tych szkolnych zainteresowań. Niebawem napiszę i zrelacjonuję Wam postępy w ich tworzeniu.
Bransoletkę wykonała firma LEMONIQ.
Zobaczcie w zbliżeniu jaką piękną otrzymałam.
Nie miałam jeszcze przyjemności dłuższego testowania tego balsamu, choc już teraz moge powiedzieć  że przepięknie pachnie.

sobota, 4 stycznia 2014

Orientana...Naturalne peelingi z olejkami...moja opinia...

ORIENTANA
NATURALNE PEELINGI DO CIAŁA
Od producenta: Wstrząsnąć opakowaniem przed użyciem aby dobrze wymieszać składniki. W czasie kąpieli przez kilka minut wcieraj peeling w ciało.Kryształki soli i cukru złuszczą i wygładzą skórę, a olejki dobrze je nawilżą, odżywią i przywrócą jej blask. Orientana stymuluje zmysły, odpręża i koi. Ten dwufazowy kosmetyk sprawi, że nie musisz stosować balsamu po kąpieli.
    Moją recenzję peelingów postanowiłam połączyć w jedną ponieważ otrzymałam 
je w jednym czasie. Drugim powodem jest fakt, że służą do oczyszczania skóry suchej oraz wrażliwej. Używałam tych peelingów na przemian. Wydobywałam je palcami z niewielkiego plastikowego słoiczka ze srebrną nakrętką.
Słoiczki są skromnej wielkości, mają jedyne 100g. Peelingi zaliczają się do grubo ziarnistych 
i raczej ostrych zdzieraczy. Ten ciemniejszy peeling z dodatkiem jaśminu, szafranu oraz zielonej herbaty jest łagodniejszym produktem z tej dwójki. Przepięknie pachnie jaśminem. Zapach jest bardzo, ale to bardzo intensywny. Zdecydowanie przeważa zapachem nad innymi składnikami.
     Powiem Wam szczerze jak go pierwszy raz wydobyłam ze słoiczka miałam wrażenie, że 
w mojej dłoni coś się żywego rusza. Działo się to dzięki dużym elementom szafranu i zielonej herbaty.  Niesamowite i trochę przerażające uczucie jak na testowanie peelingu. Pierwszy raz się spotkałam z takim nieziemskim uczuciem. Natomiast z drugim produktem poszło mi znacznie łatwiej. Zawarta w nim lawenda, oraz dwa nieznane mi składniki takie jak grapefruit oraz nem znacznie łagodniej pachniały. Mimo kilku patyczków, które wyjęłam z peelingu. Nie chciałam drewnianych patyczków wcierać sobie w skórę. I dobrze zrobiłam, ponieważ nie wyobrażam sobie co moja skóra by powiedziała na taki peeling. Mimo tego drewnianego składnika skład jest całkiem ok. Sól i cukier to podstawa. Oczywiście naturalne składniki, ekstrakty i olejki roślinne przeważają nad innymi składnikami. Szkodliwych składników tutaj nie znajdziecie: parabenów i selikonów tutaj nie znajdziecie. 
      Za to w  produktach znajduje się olejek, który intensywnie nawilżał i pozostawiał skórę bardzo natłuszczoną lecz nie tłustą. Po kąpieli dozowanie balsamu nie jest już potrzebne. Skóra pachniała nim niesamowicie intensywnie. Pachniała raczej perfumami. Doznanie było niesamowite. Każda z nas lubi pachnieć produktami po ich zastosowaniu. 
Ja również.  Koszt peelingów wynosi około 24 zł, jest dość drogi jak za 100g.

piątek, 3 stycznia 2014

Mariza...Różana sól do kąpieli...moja opinia...

Kochane i jak się czujecie w naszym  Nowym Roku?
Nadszedł wielkimi krokami  i wlał w moje serce wiele nadziei 
na jeszcze lepsze dni.
Czy tak będzie, oczywiście wszytko z czasem się okaże. Liczę na to i to bardzo. A w dowód tego dziś witam Was solą tak jak się wita małżonków w domu weselnym. Miejmy nadzieję, że ten mały gest  pomoże Wam i mi w uzyskaniu szczęścia i słonecznych dni w 2014 roku.
Strona główna:
FB:

https://m.ak.fbcdn.net/profile.ak/hprofile-ak-frc1/s160x160/734395_766078793408948_683316475_a.png

Od producenta: Sól z Morza Martwego to naturalna kompozycja minerałów, makro i mikroelementów posiadająca wyjątkowe właściwości: pielęgnuje skórę, łagodzi napięcie i zmęczenie, poprawia krążenie, wspomaga redukcję cellulitu.
Relaksująca sól do kąpieli Róża wprowadza w przyjemny nastrój i zapewni odprężenie. Działa kojąco, łagodzi zmęczenie i przywraca spokój.


Skład:  Sodium Chloride, Maris Sal, Sodium Laureth 2-Sulfate, Parfum, Citronellol, Geraniol, Numer CASS 12221-69-1
  http://www.mariza.com.pl/images/products/big/50c3c215ae63f20cade153a950bbfdc4.jpg
Sól z Morza Martwego to naturalna kompozycja minerałów, makro i mikroelementów (m.in.: magnezu, potasu, wapnia, żelaza)   posiadająca wyjątkowe właściwości pielęgnacyjne.  Kąpiel z jej dodatkiem regeneruje, oczyszcza i wygładza skórę, wspomaga redukcję cellulitu. Poprawia krążenie, łagodzi napięcie i zmęczenie. Aromat świeżych kwiatów lawendy działa odprężająco, uspokajająco, ułatwia zasypianie.  Po kąpieli skóra staje się miękka i gładka w dotyku, o subtelnym zapachu

       Za pewne a sól nie jest Wam obca. Firma Mariza słynie z cudownie pachnących czterech rodzaj soli z Morza Martwego. Mi było dane przetestować sól o zapachu róży. I już na wstępie mojej opinii zdradzę Wam sekret, że jest to zapach niestety nie lubiany przez mój organizm. Unikam tego zapachu ponieważ zazwyczaj w sporej liczbie produktów, od zapachu róży boli mnie głowa. Nie zawsze się tak zdarza, więc staram się na wszelki wypadek unikać produktów zawierający ten składnik w swoim składzie. Za pewne zależy to od intensywności zapachu.

       Na wielkie szczęście tym razem tak się nie stało i mogłam bez problemów bólu głowy przetestować tą sól.
Sól znajduje się w przezroczystej 600g, plastikowej butelce w formie baryłki. Zamyka ją srebrna aluminiowa szczelna zakątka.  Po pierwszym dozowaniu wilgoć się nie pojawi wewnątrz butelki. Dopiero pod koniec użycia jak pozostawiłam ją na dłużej otwarta pojawiły się kropelki wody wewnątrz butelki. Woda przeistoczona w parę z wanny osiadła się wewnątrz i zrobiła małą szkodę. Nie wpłynęło to w żaden sposób w konsystencję soli ponieważ się nie zbryliła, ani nie rozpuścił.
     Granulki soli prezentują się na dłoni fenomenalnie. Drobne różowe kamyczki delikatnie mieniące się w świetle. Po wydobyciu ich z butelki w łazience rozchodzi się delikatny zapach róży. Delikatny lecz w ciepłym pomieszczeniu staje się bardzo wyczuwalny.
      W gorącej wodzie znacznie szybciej się rozpuszcza, a woń intensywniej jest wyczuwalna. Z racji tego że sól jest ciężka, granulki opadają na dno wanny, pozostawiając za sobą różową smuszki różowego barwnika. Poprzez woda przebarwia się z bezbarwnej na różaną. W gorącej wodzie rozpuszczają się dość szybko, w letniej znacznie wolniej. Przemieszanie ich dłonią znacznie przyśpiesza ich rozpuszczalność.
Po wyjęciu kilku granulek okazuje się, że w całości stają się prawie bezbarwne. Prawie racją swój pierwotny kolor. W tej postaci przypominają adularowy kamień księżycowy.
Dla porównania demonstruję Wam sól przed i po kąpieli.Różnica jest wyraźna.
Sól jest stworzona do celów pielęgnacyjnych, więc zawiera w sobie minerały, makro i mikroelementy m.in.magnezu, wapnia, potasu itd.
Kąpiel w jej towarzystwie staje się odprężająca, relaksująca i aromatyczna.
Wygładza lecz przy okazji wysusza skórę, poprzez dużą zawartość soli niezdrowej dla naszego organizmu w większych ilościach. Dlatego polecam stosowanie jej raz w tygodniu.
Koszt soli wynosi około 15 zł.
Oczywiście dostępna jest u najbliższej Wam znanej konsultantki.

środa, 1 stycznia 2014

Spełniamy drobne marzenia 2014...

Jak każda z Was mam swoje postanowienia noworoczne. I nie będę już na wstępie pisać, że chciałabym schudnąć o 5 kg czy coś podobnego. Wiele z nas takie marzenia ma, i za pewne rozwiewają się już przy najbliższej okazji jak na naszej drodze stanie ciasteczko, cipsy lub kawusia z dwiema łóżeczkami cukru.. Haha... Również uwielbiam kawusię i malutkie ciasteczka i nie widzę w tym nic złego jak się je degustuje raz dziennie. Bardziej od pustych kalorii zdecydowanie wolę rzeczy materialne. Słysząc kiedyś wypowiedz dziewczyny 
w telewizji która mówiła o wydawaniu pieniędzy na pychotki. Uważała, że zamiast batonika czy wafelka zdecydowanie woli kolejny lakier do paznokci, ponieważ zawartości jej żołądka 
i tak nikt nie widzi i widzieć nie będzie. Zgadzam się z nią i dlatego biorąc z niej przykład nie kupuję batoników w osiedlowym kiosku czekając na autobus. Dlatego też zaprezentuję Wam moje postanowienia noworoczne na nadchodzące miesiące. W planie mam jedynie kilka dodatkowych rzeczy do mojej szafy, która z wielka radością pomieści kolejne dodatkowe ubrania i drobiazgów.
1. Płaszcz beżowy, czarny lub brązowy każda z nas powinna mieć. Ja swojego szukam już od dłuższego czasu, i jak na razie nie znalazłam tego wymarzonego.
2. Opaski. Wstyd się przyznać ale nie mam ani jednej. Muszę to zmienić. Wiele ciekawych fryzur można dzięki niej uzyskać.
3. Kozaki. Która z nas ich nie ma. Akurat w tym kolorze buty jeszcze nie goszczą w mojej szafie. Również ten fakt muszę zmienić.
4. Baza pod cienie ArtDeco. Wiele czasu mi służyła i niestety bardzo dawno temu mi się skończyła. Dzięki niej wiele makijaży przetrwało wiele godzin. Jeśli chodzi o bazę pod makijaż to jest numerem jeden 2013 roku.
5. Pędzle Hakuro. Choć drogie, to bardzo wychwalane przez wielką rzeszę fanek na całym świecie.
6. Gitara Epiphone. Chciałabym nareszcie nauczyć się grać na gitarze, chociaż kilka akordów. 
8. Śledząc styl Cameron Diaz strasznie spodobała mi się ta stylizacja. Na luzie, choć zdecydowanie lekko i powiewnie. Będę poszukiwać ubrań i dodatków w tym stylu.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...